Wydana w Wydawnictwie Smak Słowa. Sopot (2016). Ebook.
Przełożyła Karolina Drozdowska.
Tytuł oryginału Svøm med dem som drukner.
Jak to bywa z dobrymi książkami? Najczęściej przechodzą niezauważenie. Nie wiem, czy państwo od promocji wychodzą z założenia, że dobre samo się „obroni” a złe trzeba wypchnąć wszelką drogą na księgarniane półki czy też może kierują się inną drogą. Dość, że nauczyłam się, że naprawdę dobre książki polecają mi po prostu inni czytelnicy. „Płyń z tonącymi” polecały mi dwie znajome, które , to ciekawe , chyba mają odmienny gust książkowy (a na pewno jedna, tu uśmiech w stronę T. 🙂 ). Ale ciągle coś tam aż w końcu trafiłam na dobrą książkową promocję. Skorzystałam a książka wciąż czekała na lepsze jutro. Aż w pewnym miejscu pomarudziłam na to, że brak mi takiego książkowego zachwytu , że owszem czytam dobre książki ale chciałabym poczuć takie bicie serca, które odczuwa się przy naprawdę dobrych książkach. No i znów polecono mi tę książkę. Zaczęłam i …wpadłam w jej sidła. Jest to książka na pewno grubsza a mimo to czytało mi się ją dobrze (jak pamiętacie a może nie, ostatnio nie jestem miłośniczką książek bardziej konkretnych objętościowo ). Jeszcze tylko dodam, że gdy już ją czytałam, natrafiłam w sieci na czyjś wpis na jej temat, w którym to wpisie autorka skarżyła się, że „Płyń z tonącymi” mocno ją zawiodła i zastanawia się skąd te zachwyty. Tu z kolei zaczęłam zastanawiać się ja, jak to jest, że coś co nas tak zachwyci nie zachwyci z kolei kogoś innego. I bądź tu mądry człowieku ! „Płyń z tonącymi” to książka, która faktycznie, niekoniecznie musi spodobać się każdemu. I nie będę tu tworzyła nadmuchiwanych teorii, że spodoba się „bardziej wyrobionemu” czytelnikowi bo nic mnie tak nie drażni niż takie szufladkowanie czytelników a spotykam się z takowym. Nie, po prostu to jest taka książka, która się spodoba albo nie i nie ma co dorabiać do tego teorii.
Może to już faktycznie było kilka razy, nie przeczę. Czyli motyw bohatera książki, który to bohater stanie na wprost tajemnicy rodzinnej, sekretów niekoniecznie miłych uchu a przemilczanych przez najbliższych ze względu na miłość tych bliskich do bohatera. I co z tego? Lars Mytting zabiera się za nimi znany temat a pracuje nad nim na swój własny sposób. Nie sposób u autora „Porąb i spal” nie odkryć i w tej książce jego fascynacji drewnem i ogromnej wiedzy na ten temat bowiem w „Płyń z tonącymi” motyw drzewa i drewna odegra bardzo ważną rolę ,jedną z najważniejszych. Ale tak poza tym to książka o tak wielu ważnych w życiu człowieka sprawach. O rodzinie. Jej sile. O miłości. O wojnach, które nigdy nie prowadzą do niczego dobrego. O tym, że człowiek czasem czuje się tak, jakby nie mógł ruszyć się z pewnego punktu w swoim życiu bez wiedzy na temat swojej przeszłości i korzeni.
To książka ze smutną przeszłością w tle ale według mnie niosąca optymizm i nadzieję na to, że właśnie,zawsze da się ruszyć z punktu, w którym jak się nam wydawało, utknęliśmy. I to jedna z tych książek, które utwierdzają mnie w coraz to silniejszym z biegiem lat przeczuciu, że wiedza o naszej przeszłości stanowi solidny fundament dla naszego życia współczesnego. I że jaka by nie była prawda o tym co działo się w życiu naszych przodków, dobrze jest tę wiedzę posiadać.
Moja ocena to 5.5 / 6.
