„Złowroga pętla”. Aleksandra Marinina

Wydana w Wydawnictwie W.A.B. Warszawa (2016). Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa. 


Przełożyła Elżbieta Rawska.
Tytuł oryginału Смерть ради смерти 

Czytałam już tę książkę ale ponieważ otrzymałam ją w nowej wersji graficznej i we wznowieniu, nie mogłam się jej oprzeć. Tak, bo czytając najnowsze książki Marininej, jakie ukazują się na naszym rynku, z przyjemnością sięgnęłam do książki, którą czytałam baaardzo dawno temu. 
Nawet nie pamiętam, w którym roku. Był to w każdym razie moment gdy sama sobie znalazłam tę autorkę, nie była ona wcale polecana, ot, w księgarni znalazłam książki Marininej i zainteresowałam się nimi. Bo i kryminały i we w miarę (akcja książek dzieje się tuż po rozpadzie ZSSR) współczesnej Rosji. Wtedy na tyle dobrze mi się czytało te książki, że Aleksandra Marinina stała się jedną z moich ulubionych autorek kryminałów.

W „Złowrogiej pętli” (według mnie tytuł oryginalny jest ciekawszy) Anastazja Kamieńska znów będzie musiała uruchomić swoje szare komórki i rozwiązać niezwykle skomplikowaną intrygę. Dotyczącą zbrodni na wielką skalę. Ale cała akcja rozpocznie się nie zapowiadając poziomu skomplikowania. Ot, do pewnego małżeństwa zaczyna dzwonić szantażysta, który chce otrzymać okup, w przeciwnym razie grozi małżeństwu tym, że ujawni ich synowi iż dawno temu syn został przez nich adoptowany.

Niby sprawa szantażysty a wszystko tak się potoczy, że wkrótce zespół , w którym pracuje Nastia Kamieńska zmierzy się z czymś o wiele poważniejszym niż początkowo będzie się śledczym wydawać. 
Do głosu znów dojdą ludzkie namiętności, pazerność , chciwość, żądza władzy. 
Bohaterowie u Kamieńskiej potrafią jednak zaskoczyć, nie każdy jest tak silny jak się wydaje. I co prawda w tej części Kamieńska wyjątkowo aż zostaje odmalowana w barwach niezwykłych jako wrażliwa na cudzą krzywdę obrończyni skrzywdzonych i uciemiężonych , to jednak i ona wciąż zmaga się z różnymi swymi wadami bądź problemami.
Niemniej jednak do głosu dojdzie w tej części wrażliwość Kamieńskiej na cudzą krzywdę i chęć niesienia pomocy tym, o których prawda nikt nie chce się upomnieć. Będzie o to w tej części walczyć jak lwica.

Z cyklu „plotki”, to zapomniałam już, że to w tej części Kamieńska nareszcie przyjęła oświadczyny Loszki, swojego wydawałoby się „wiecznego” chłopaka. Tak właściwie to z tymi oświadczynami będzie trochę przewrotnie ale w sam raz pasuje cała sytuacja do stworzonego przez autorkę charakteru Anastazji.

Do tego Moskwa, ponura jakaś a atmosfera złego przeczucia i jakiejś złowieszczości wiszącej w powietrzu zagęszcza się dodatkowo wraz z rozwojem akcji książki i tego co jako czytelnicy dowiadujemy się podczas lektury.

Muszę powiedzieć, że najwyraźniej książka czytana po raz drugi spodobała mi się bardziej skoro zmieniłam swoją ocenę i obecnie oceniam ją na 5.5 / 6.

 

No proszę, jednak udało mi się znaleźć informację kiedy czytałam ją pierwszy raz. Jedenaście lat temu, proszę, w tym krótkim wpisie o niej piszę.