…czyli wcielam w praktykę zasady i rady z książki Katarzyny Kędzierskiej „Chcieć mniej. Minimalizm w praktyce”.
W sumie, to nie zdawałam sobie sprawy z tego ile bezsensu trzymanych przedmiotów, rzeczy się „dorobiłam”. Znam teraz swoje „grzeszki”, i po uczciwej rozmowie samej z sobą wiem, że chcę się z tym nadmiarem rozprawić raz a dobrze. I wiem jedno, bardzo poważnie każdy następny zakup rozważę. O.
Plus, wreszcie mówię „pa pa” nietrafionym prezentom, czy przedmiotom, które zalegają w szafie na zasadzie „przydasi”. Jeśli coś się nie przydało kilka lat, raczej sprawa wątpliwa, żeby się przydało w jakiejś bliżej dającej się określić przyszłości.
No, marketing i sprzedawcy pewnie nie kochają tej mody na minimalizm , to taka moja prywatna refleksja.
