ebooki kontra papier czyli…

…wpis prowokacyjny 😛

Ostatnio widziałam fajny mem, autorstwa Loesje, w którym stało jak byk, że „Lubię zapach starych ebooków”. Hi hi i ha ha i w ogóle fajne a serio mówiąc, pisząc, to spodobała mi się ta lekka ironia bo…No właśnie. Był czas, kiedy zostałam obsobaczona na tymże blogu jak to ja czytuję ebooki i że w ten sposób tracę rzekomo wiele. Co tracę już mi nie wyjaśniono ale zaczęłam się zastanawiać i tak oto nie wiem co tracę. Wiem, czego nie tracę. Nie tracę wzroku bo używając czytnika mogę podświetlić ekran, mogę też powiększyć czcionkę do takiej wielkości, która moim oczom się spodoba i da wytchnienie. Nie tracę sił dygając cięższą książkę w rękach, w torbie, nie wiedzieć gdzie, bo mogę największą cegłę mieć wgraną na czytnik (co nie znaczy, że nagle pokochałam cegły książkowe, bo nie, wolę mniejsze objętościowo). Ale ale, zapomniałam o najważniejszym argumencie. Nie tracę pieniędzy a może sformułuję to nieco inaczej. Otóż finanse są jakie są, nie otrzymuję książek od wydawnictw (wyjątkiem jest jedno, więc jestem cała happy bo to bardzo dobre wydawnictwo i cieszę się z możliwości czytania ebooków), więc jestem poniekąd „skazana” na kupowanie książek, ebooków. A ebooki mają bardzo dobre promocje. Jeśli tylko nie chcę czegoś na „już! teraz! natychmiast!” mogę poczekać na promocję czy to danego wydawnictwa czy jakieś okołotematyczne i doczekać się naprawdę dobrej ceny.
Wiem, wiem, że ludzie kochają książki dla samych nich. Dla szelestu stron, dla zapachu (niestety, tego nie łączę bo jako węchowiec miałam już problemy z książkami, które pachniały zbyt mocno drukiem, a i również książkę przesiąkniętą na wskroś zapachem papierosów miałam i nie byłam w stanie jej czytać). I wszystkie te argumenty rozumiem, bo sama książki przecież do roku 2011 czytałam jedynie w papierze. Ale pod koniec tamtego roku P. sprezentował mi na Rocznicę Ślubu pierwszy czytnik i początkowo nie było takiego oszałamiającego wyboru ebooków ale wszystko to zmieniało się dosłownie z miesiąca na miesiąc.
Jak bardzo wygodny jest czytnik pojęłam po narodzinach Syna, kiedy to nie wyobrażam sobie czytania papierowej książki czy to podczas karmienia piersią czy to podczas naszych niekończących się spacerów z wózkiem. Było tak, że dylałam ponad dwie godziny po osiedlu , dziecko sobie spało a ileż można wpatrywać się z uwielbieniem w Następcę? Brałam wtedy czytnik do torby, dziecko zasypiało jak tylko wózek wtoczył się na chodnik a ja czytałam, czytałam, czytałam.
Dalej kocham książki papierowe ale kupuję ich o wiele, wiele mniej. Raczej dostaję książki papierowe wygrane w konkursach na Fb stron wydawnictw, w których namiętnie biorę udział. Dostaję też wciąż prezenty od innych osób jak również kolekcjonuję sobie obecnie kolekcję pod nazwą „Życie jest piękne” a to wiadomo, w papierze się ukazuje. Ale jest mi wygodniej czytać ebooki i cieszę się z tego faktu, że mogę, że mam możliwość i że właściwie oferta ebooków nie odstaje od tej papierowej (wyjątkiem są te książki, co do których jak się zorientowałam, występują jakieś nieporozumienia na linii autor-wydawnictwo dotyczące formy wydania książki).

A Wy? Czytacie ebooki?
Z pozdrowieniami,
Chiara76