…z Warmii, z wakacji, które w dzieciństwie stanowiły moje niespełnione wówczas marzenie,czyli wakacji na wsi.
Mamy tu u gospodarzy pełen zwierzyniec bo i drób wszelakiej odmiany jak kury, koguty, perliczki, indyczki, gęsi, pawie ale i niezliczoną ilość kotów i cztery psiaki,które wzięte że schroniska, nareszcie wiedzą co to znaczy mieć prawdziwy dom…Wreszcie wiem co znaczy ta psia radość na widok powracającego człowieka.
Na terenie posiadłości rosną stare odmiany jabłoni a w tle jest gniazdo bocianie i obecnie dwójka młodych szykuje się do odlotu a rodzice odwiedzają młodzież regularnie. Pierwszy raz mam choć na chwilę „własne” bociany.
Jak do tego dodam serdeczność i gościnność gospodarzy objawiającą się na przykład w częstowaniu nalewką domowej roboty a także fakt, że Jaś znalazł w osobie prawie sześcioletniej siostrzenicy gospodarza przyjaciółkę, z którą szaleją całe dnie jak również wypełniają poważne obowiązki jak wieczorne wybieranie jaj z kurnika, zrozumiecie dlaczego nie mam czasu na wiele poza życiem wiejskim 🙂
