„Dom córek”. Sarah-Kate Lynch.

Wydana w Wydawnictwie Prószyński i S-ka. Warszawa (2016). 
Przełożyła Anna Dobrzańska.
Tytuł oryginału The House of Daughters. 

Książka ta została wydana w serii „Życie jest piękne” (która to seria zawiera tytuły, które znam i takie, które mnie zainteresowały). I nabyta przeze mnie w kiosku dzięki koleżance blogowej, które mi o niej przypomniała 🙂

Lubię , już to teraz wiem, utwierdziłam się tą lekturą w tym zdaniu, książki tej autorki. Są optymistyczne i wszystko dobrze się kończy. A że czegoś takiego właśnie ostatnio potrzebowałam, to była idealna książka na moje sprawy i nastroje. 

Trzy siostry, Clementine, Mathilde i Sophie spotykają się po śmierci ojca w jego winnicy. Zarówno dom i winnicę wszystkie trzy dziedziczą. Problem? Dom się lekko sypie, winnica ma poważne problemy finansowe a siostry się albo nie znają albo jeśli się kiedyś spotkały to raz i dodatkowo po owym spotkaniu – nie znoszą się.

A jednak pomimo iskier jakie pomiędzy nimi nie raz będą iskrzyć i nieporozumień oraz co chwilę wybuchających kłótni, z czasem wszystko się poukłada.
To książka obyczajowa, nie udająca niczego ponad to, czym jest. Czyli ciepłą opowieścią o ludziach. O ich życiu, o radościach i problemach. O tym, że nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem ale wraz z innymi udaje się często przynajmniej trochę poukładać swoje sprawy i pokonać problemy.

Autorka, Sarah-Kate Lynch lubi ludzi. Lubi po prostu „drugiego człowieka” i to się w jej książkach czuje.
Sądzę, że sama jest osobą, która nie dobije kogoś złośliwym i niepotrzebnym słowem a powie „Jestem obok i jeśli tylko mnie potrzebujesz, jestem gotowa być z tobą”. Takie przynajmniej wysnuwam wnioski po lekturze jej książek.
Do tego zawsze pilnie „odrabia lekcje”. Kiedyś na temat produkcji sera, niedawno czytałam książkę z pszczołami w roli prawie głównej i tam też lekcja na temat pszczół odrobiona, teraz winiarstwo i znów widać, że zasięgnęła języka przed napisaniem książki.

Jak napisałam, lubię jej książki za szczęśliwe zakończenia i fajne postaci. 

Moja ocena to 5 / 6.