Matka i córka w drodze do uświęconych miejsc Grecji, Turcji i Francji”.
Sue Monk Kidd. Ann Kidd Taylor.
Wydana w Wydawnictwie Literackim. Kraków (2016). Ebook.
Przełożyła Marta Kisiel-Małecka.
Tytuł oryginalny „Traveling with Pomegranates”.
To była książka, która „znalazła mnie”. I nawet gdybym nie skorzystała z promocji na nią (a skorzystałam) to i tak musiałam ją kupić i przeczytać. I dobrze. Chociaż czytając podtytuł trochę się obawiałam, tak, nie przeczę. Że może okaże się „przegadana”, przeitelektualizowana, nie wiedzieć jeszcze jaka.
Okazała się wspaniałą lekturą. Uwaga, od razu uprzedzam, mam podejrzenie ,że nie jest to książka „dla każdego”. Ba, sądzę nawet , że nie każdy powinien ją czytać bo jestem prawie pewna, że są osoby, które na nią mogą narzekać bo i niby o czym jest ta książka? O matce i córce, które najpierw odbywają kilka wspólnych podróży, podczas których wiele się dzieje ale nie w sensie turystyczno podróżniczym a przede wszystko emocjonalno duchowym. Mogę się domyślać, że nie każdego taka tematyka może podejść. Mnie zachwyciła. Całość książki. To jak jest skonstruowana (na przemian pisze matka i córka). Ale przede wszystkim ujęła mnie niewiarygodna szczerość obu pań. Szczerość taka niemodna w dzisiejszych czasach kiedy przecież wszyscy ze wszystkim sobie radzą, są piękni, młodzi, nie starzeją się, wyglądają na dziesięć lat młodziej od własnych dzieci, odnoszą spektakularne sukcesy a słowo „depresja” widują jedynie w kolorowych czasopismach, które od czasu do czasu o tym zjawisku przypomną.
Książka rozpoczyna się w chwili pierwszej wspólnej podróży Sue, która za chwilę kończy pięćdziesiąt lat i jej dwudziestodwuletniej córki, Ann.
Obie panie stoją nad swego rodzaju emocjonalną przepaścią. Sue czuje, że coś mu się zmienić w jej literackiej pracy, jak również odczuwa wyraźny kryzys swojego wieku a Ann odczuwa rozczarowanie dotyczące jej ścieżki zawodowej i dalszego wykształcenia. Pierwszych porażek nie jest w stanie przekuć w motywację a raczej pozwala się otulić poczuciu bycia beznadziejną i jakby nie było, odczuwa stany depresyjne.
Pierwsza podróż wniesie w ich życie wiele bo przede wszystkim obu im uświadomi jedno. Ich relacja, która niby to wydaje się być całkiem w porządku, ostatnio mocno się rwie.
Podróże, które odbędą obie kobiety, staną się przełomowe dla nich obu. Czy to wzajemna bliskość i jednak jak widać więź, która jest między nimi a która na chwilę wydawała się rwać. Czy to opieka kilku Kobiet, do których zwracały się podczas owych podróży Sue i Ann…Dość, że mimo, że emocjonalnie będzie im czasem trudno to podróże te okażą się niezwykle owocne. I wiele im dadzą.
Sue i Ann uda się rozwiązać ich problemy, a przynajmniej stanąć na początku drogi prowadzącej do rozwiązania ich.
Tytułowy „Owoc granatu” to symbol, który towarzyszy im podczas wszystkich podróży a rozpoczęło się podczas pierwszej wyprawy do Grecji. Gdzie Sue kupiła dla córki i siebie zawieszki w kształcie owocu granatu. To symbol zwłaszcza, że ważnymi postaciami w ich podróży staną się Demeter i Persefona.
Tak w ogóle widać, że obie panie są „skazane” na bycie pisarkami, bo mają tę niespotykaną u wielu wrażliwość czy nawet nadwrażliwość, która pozwala im odnajdować symbole w otaczającej je rzeczywistości.
Jak pisałam, to książka przepełniona szczerością. I z tą szczerością pisze się w niej o niepokojach. O siebie samą. O tę drugą (o córkę, o matkę). To w końcu powieść o stawianiu się i przyzwalaniu sobie samej na to aby coś się w naszym życiu zmieniło. O stawianiu się „Starą Kobietą” a raczej odnajdowaniu jej w sobie, jak również o stawaniu się Młodą Kobietą. W wszystkimi tego konsekwencjami. To w końcu powieść o tym, że warto w swoim życiu posłuchać głosu serca, jakkolwiek teraz śmiesznie by to nie zabrzmiało. Wbijając się w rozsądne „tak trzeba, tak wypada, co ludzie powiedzą” unieszczęśliwimy TYLKO siebie samych.
To także powieść o tym, jak ważni są dla nas nasi bliscy ale ci bliscy naprawdę bliscy, ci życzliwi. Którzy kiedy trzeba zmotywują nas do działania ale kiedy trzeba po prostu dadzą się nam wypłakać. I podadzą chusteczkę 🙂
Wspaniała, wspaniała, jestem zachwycona tą książką! Cieszę się, że po nią sięgnęłam, że w tym przypadku właśnie dałam się ponieść głosowi serca (a czytnik dosłownie „pęka w szwach”).
Już wiem, że ta książka jest jedną z najlepszych jakie w ogóle czytałam a na pewno będzie jedną z najlepszych książek tego roku. Wspaniale. I dodatkowo o tym, jak mi się podoba, świadczy fakt, że mimo, że czytałam ją jako ebook, marzę o jej wersji papierowej.
Moja ocena 6 / 6. (Może nawet 6.5 / 6).
