Wydana w Wydawnictwie Sonia Draga. Katowice (2015). Ebook.
Przełożyła Lucyna Rodziewicz-Doktór.
Tytuł oryginalny Storia del nuovo cognome.
Wsiąkłam. Wsiąkłam w neapolitański cykl autorstwa skrywającej się pod pseudonimem Elena Ferrante autorki? autora? (Im dłużej czytam tym wcale nie jestem taka przekonana, że pisze to kobieta).
O pierwszej części zatytułowanej „Genialna przyjaciółka” pisałam w tym wpisie.
Druga część jest jeszcze lepsza od pierwszej. Aczkolwiek o wiele, wiele bardziej smutna niż część pierwsza. I tak naprawdę przez całą lekturę przejmowało mnie uczucie smutku jej towarzyszące. Smutku spowodowanego niejasnym przekonaniem, że mimo, że to beletrystyka, to fikcyjne te historie w ogóle nie są.
I tak, w tej drugiej części faktycznie o wiele bardziej zaakcentowana jest ogromna przemoc wobec kobiet pochodzących ze środowiska, w którym wychowała się narratorka opowieści. Przemoc wobec kobiet, która nie jest zaskoczeniem nawet dla parolatki a co dopiero dla dorastającej kobiety a wobec której kobietom tak trudno jest się w tych książkach przeciwstawić jako, że większość z nich uważa to za przykrą ale jednak normę ich relacji z ich mężami czy partnerami.
Po raz kolejny w książce zaakcentowana jest też jedna jedyna droga jaka prowadzi do tego aby z tego zaklętego kręgu przemocy się wyrwać i umożliwić sobie ucieczkę z niego. To mianowicie waga i siła wykształcenia.
Zaskakujące jest, że to, że główna bohaterka, Elena, może się kształcić wynika właściwie jedynie z tego, że ongiś do tego niejako przymusiła jej rodziców nauczycielka, która w dziewczynie widziała ogromny potencjał. Przeczucia nauczycielki nie myliły, Elena w tej części kończy liceum, a także dostaje się na studia i kończy je z sukcesem. Odnosi też inny sukces związany z literaturą.
Dlaczego takiej determinacji w popchnięciu do dalszej edukacji nauczycielka z podstawówki nie wykazała w stosunku do przyjaciółki Eleny, Linu, którą Elena zwie Lilą? Nie wiadomo i nie zostaje to właściwie wyjaśnione.
Książka zaczyna się w chwili gdy Lila jest mężatką a Elena dalej się uczy w liceum. Ich światy, które miały największą zbieżność w czasach szkoły podstawowej zaczynają się już kompletnie rozmijać. Każda z nich skupia się na czym innym i każda na swój sposób prowadzi własną walkę o przetrwanie w niełatwej rzeczywistości.
O losach Lili dowiadujemy się ze słów Eleny, która to z kolei o wielu sprawach dowiaduje się dopiero po wielu latach.
W tej części jak pisałam, jest o wiele bardziej zaakcentowana niemoc kobiet, które stykają się z przemocą ze strony mężczyzn.
Mamy też świadectwo walki o to aby temu marazmowi i złu się nie poddać i aby zawalczyć o swoje szczęście.
Nie każda droga, którą wybiorą bohaterki okazuje się jednak tą, która prowadzi do szczęścia czy nawet pozwala uniknąć nieszczęścia, niestety.
Z jednej strony opisana jest niełatwa droga edukacji Eleny, która niby to radzi sobie z nauką a jednocześnie wciąż ma uczucie jakby jej ten przywilej wykształcenia z jakichś przyczyn się nie należał. Z drugiej strony poznajemy przejmujące i bardzo smutne losy Lili, która była jak barwny nieprzewidywalny wolny duch w realiach, które bardzo usilnie starały się ją pokonać i stłamsić.
Pierwsza część cyklu rozpoczyna się od zniknięcia Lilu. W drugiej części dowiadujemy się co mogło ją utwierdzić w przekonaniu, że ucieczka jest dobrym pomysłem. W kolejnej części zatytułowanej „Historia ucieczki” przekonam się zapewne jak do tej ucieczki ostatecznie doszło. I czy był jakiś konkretny punkt zapalny decydujący o niej w tym a nie innym momencie czy też nagromadzone przez lata poczucie niesprawiedliwości i przekonanie o tym, że los powinien być dla niej łaskawszy, pchnął Lilę do takiej a nie innej decyzji.
Tak czy inaczej, bardzo mi się podobają te książki chociaż jest to literatura nie lekka, łatwa i przyjemna i które to książki powodują wiele myśli, refleksji i zastanawiania się nad losem kobiet we współczesnym świecie.
Moja ocena to 5.5 / 6.
