„Zanim przekwitną wiśnie”. Aly Cha.

Wydana w Wydawnictwie Prószyński i S-ka. Warszawa (2013). Ebook.

Przełożyła Ewelina Twardoch. 
Tytuł oryginału Schnee im April.

Całkiem dobra książka opowiadająca o losie kilku kobiet z jednej rodziny, Tanaka, które to losy poznajemy na przestrzeni kilkudziesięciu lat a w tle mamy Japonię i zmiany jakie ją dotknęły (aczkolwiek od razu uprzedzam, jest to zaznaczone raczej marginalnie i śmiało akcja tej książki mogłaby się dziać w innym miejscu).
Akcja książki zaczyna się w styczniu 1969 roku, kiedy to jedna kobiet, Miho, przyprowadza swoją sześcioletnią córeczkę Yuki do domu swojej matki, Asako. Miho opuściła rodzinny dom dwadzieścia lat temu i nie chciała mieć z nim nic wspólnego, teraz jednak wraca i zostawia córeczkę matce, a sama znika w śnieżycy.

I od tej pory czytamy o losach zarówno samej Asako, jak i jej matki. Kobiety z rodziny Tanaka wybitnie nie miały w swoim życiu szczęścia, los nie oszczędzał im złych doświadczeń a mimo to jak mogą, starają się nie poddawać i stawać na nowo na nogi po kolejnym ciosie. 
Postaci pewnie dość „typowe” się wydają, nawet można by zarzucić, że nieco zbyt idealne te walczące z losem i jego przeciwieństwami kobiety ale ogólnie opowieść czyta się z zainteresowaniem i bardzo dobrze. No, przynajmniej ja się wciągnęłam.

Moja ocena to 5 / 6. 

 

„Kamyki Astona”. Lotta Geffenblad.

Wydana w Wydawnictwie EneDueRabe. Gdańsk (2015).

Przełożyła Hanna Dymel-Trzebiatowska. 
Tytuł oryginału Astons stenar.

Ilustracje (bardzo fajne) autorki.

Bardzo fajna książeczka dla dzieci.
Każdy, kto ma dwu, trzylatka w domu wie jedno, a mianowicie, jednym z najulubieńszych hobby młodego człowieka jest „zbieractwo” 🙂 Kolekcjonerstwo na swój sposób. 
Nie inaczej jest i z małym Astonem, który pewnego dnia lituje się nad znalezionym podczas spaceru kamykiem. Kamyk jest zimny i samotny i na pewno będzie mu lepiej w domu Astona i jego rodziców. Kamyk ląduje więc w łóżeczku dla lalek, okryty kołderką. I nie jest jedynym kamykiem. Z kolejnych spacerów czy powrotów do domu Aston znosi do domu coraz więcej kamiennych przyjaciół, czasem większych czasem mniejszych. Rodzice Astona zaczynają więc rozmyślać jak w dyplomatyczny i nie krzywdzący nikogo sposób wyprowadzić kamyki z mieszkania i zyskać z powrotem więcej miejsca. Wpadają na zdawałoby się, genialny pomysł 🙂
Fajna, ciepła opowieść dostosowana tematem i sposobem zachowania małego dziecka, jego sposobem myślenia i podejściem do trapiących go spraw. Poza tym fajna, bo Aston to empatyczny młody człowiek a dodatkowo ilustracje, które pokazują, jak fajna jest Szwecja. Podczas gdy mama Astona gra na gitarze (wygląda na to, że jest muzykiem) czy czyta gazetkę leżąc na kanapie z głową opartą o kolana taty Astona, ten (czyli tata Astona) z zapałem dzierga kolejną czapkę na drutach. Może nie powinnam tego pisać bo nadchodzą takie czasy kiedy ktoś może wpaść na szalony pomysł i orzec „Kamienie Astona” kopalnią myśli złej i genderoniebezpiecznej 🙂 

Opowieść nie jest długa ale i nie za krótka, jak dla mnie w sam raz na jedno przeczytanie, omówienie spraw i ilustracji. 
Moja ocena 5. 5 / 6.