„Genialna przyjaciółka”. Elena Ferrante.

Wydana w Wydawnictwie Sonia Draga. Katowice (2014). Ebook.

Tłumaczyła Alina Pawłowska-Zampino.

Tytuł oryginału L’amica geniale.

Sięgnęłam po tę książkę niejako przypadkiem, ot, ponownie wykorzystałam promocję ebookową a chęć sięgnięcia po współczesną prozę włoską utwierdziła mnie w tym. Dopiero kiedy w konkursie fejsbukowym wygrałam trzecią część neapolitańskiego cyklu, jaki rozpoczyna „Genialna przyjaciółka” stwierdziłam, że czas zapoznać się z owym cyklem, tym bardziej, że jeśli okaże się, że pierwsza część mi się podoba, to chcę kupić część drugą aby czytać we właściwej kolejności.
Wisienką na torcie okazał się fakt, który poznałam dopiero sięgając po „Genialną przyjaciółkę” a mianowicie to, że Elena Ferrante to literacki pseudonim. I tak naprawdę nie wiadomo kto skrywa się pod tym nazwiskiem. 
Na początku stwierdziłam, że chyba nie chcę się dowiedzieć, że nie jest to informacja, która spędzą mi sen z powiek ale nie ukrywam, że trochę się sama zaczęłam zastanawiać. Nawet nad tym czy jest to aby na pewno kobieta. I pomimo, że wiele kobiet właśnie twierdzi, że według nich cykl neapolitański popełniła kobieta ja muszę powiedzieć, że (przynajmniej po pierwszej części) nie upierałabym się wcale przy tym aż tak bardzo. Miałam więc kilka własnych pomysłów i typów , kto mógłby to być.
Jedno wiem, ktoś, kto to napisał, faktycznie spędził dzieciństwo i młodość w Neapolu końca lat sześćdziesiątych jako, że realia życia tam w tym czasie oddane są bardzo wiarygodnie. 

Jak mi się czytało? Dobrze, chociaż nie ukrywam, że mam nadzieję, że w następnych częściach będzie jeszcze lepiej a podobno (ktoś mi tak napisał) autorka „rozkręca się” z książki na książkę. 

Ja podczas lektury zastanawiałam się nawet czy ktoś, kto to napisał nie jest związany z branżą filmową bowiem (przynajmniej na początku książki) odnosiłam wrażenie, że to trochę scanariuszowe didaskalia, że wystarczy postawić statystów, zaprosić aktorów , włączyć kamerę i zacząć nagrywać.

„Genialna przyjaciółka” to opowieść o dwóch dorastających w uboższej dzielnicy Neapolu końca lat sześćdziesiątych przyjaciółkach, Elenie i Lili. 
Obie dziewczynki początkowo uczą się we wspólnej szkole, potem ich drogi rozdzielają się kiedy dalsze wykształcenie staje się udziałem jedynie jednej z nich, narratorki Eleny. Ich drogi jednak rozdzielają się jedynie w kwestii wykształcenia, bowiem wciąż towarzyszą sobie w czasie dojrzewania aż do dnia gdy Lila wychodzi za mąż. 

Co ciekawe, książka rozpoczyna się w chwili gdy do dorosłej już Eleny dzwoni syn Lili, Rino i zgłasza zniknięcie swojej matki.  Od tego niezwykle i bardzo starannie zaaranżowanego zniknięcia, które zdaje się mieć oczywiście jedynego reżysera, samą Lili, rozpoczyna się więc cykl neapolitański Eleny Ferrante. Tak więc w „Genialnej przyjaciółce” poznajemy same dziewczyny, ich rodziny i otoczenie i to jak dorastały w tamtych warunkach i w tamtych latach. Jak wspomniałam, realia Neapolu oddane wiarygodnie. 
Zwłaszcza izolacja społeczności dzielnicy, w której dorastały narratorka i jej przyjaciółka, a która to izolacja zostaje przerwana dopiero gdy dziewczyny są naprawdę starsze.

Ta neapolitańska dzielnica to takie małe miasto w mieście, w którym dzieje się całe życie, w którym popełniane są zbrodnie i w którym namiętność potrafi zamącić człowiekowi w głowie raz na zawsze. Nie jest to miejsce przedstawione jako enklawa bezpieczeństwa, do którego wraca się aby odpocząć gdy jest się już dorosłym ale też nie zrobiono z niego jakiegoś piekła na ziemi. Ot, autorce udało się odmalować obraz włoskiej społeczności, w której żyje się od wieków wedle ustalonych zasad. Kobiety zajmują się domem i wychowują dzieci a mężczyźni mają na ten dom zarobić. Rola kobiety jest mocno zmarginalizowana a feministyczne głosy nie mają tam raczej szans dotrzeć. Niemniej jednak pomimo tego nie jest tak, że żadna z kobiet przedstawionych w opowieści nie ma szans na wykształcenie, bez względu na to jakimi powodami kierowali się jej bliscy umożliwiając jej szansę zdobycia go. 
Czytając książkę miałam gdzieś pod powiekami obrazy ze starych filmów włoskich, które dopełniały według mnie obrazu.  

Już, już miałam sięgnąć po drugą część cyklu czyli „Historię nowego nazwiska” ale porwała mnie zupełnie inna książka tak więc na razie chwila przerwy od tego cyklu niemniej jednak chcę szybko powrócić do opowieści o Elenie i Lili. 

Moja ocena to 5 / 6.