„Morderstwo w Orient Expressie”. Agatha Christie.

Wydana w Wydawnictwie Dolnośląskim. Wrocław (2011). Ebook.

Tłumaczyła Anna Wiśniewska-Walczyk. 
Tytuł oryginału „Murder on the Orient Express”.

Jak widać, moje ratowanie się klasyką i starą, dobrą Agathą, trwa. Trwa i zdecydowanie podoba mi się owo trwanie. Tym razem sięgnęłam po jedną z najlepszych chyba książek Agathy Christie (chociaż ja naprawdę wielbię jej książki miłością totalnie nieobiektywną :)).
Tym razem nie Panna Marple a Herkules Poirot przejmuje śledztwo. A będzie to śledztwo niełatwe, o nie! Oto bowiem kilkunastu pasażerów i jeden z najsłynniejszych chyba pociągów na świecie. Pociąg, w którym, to zwróci uwagę niemal od początku, pasażerami są osoby najrozmaitszych profesji, wykszłatcenia, pochodzenia. Taki groch z kapustą. A może raczej właściwsze określenie byłoby „beczka prochu”. Beczka prochu, która szybko eksploduje. Oczywiście w przenośni chociaż efekt bombowy będzie. Oto bowiem zostanie popełnione morderstwo na jednym z pasażerów, a że w chwili gdy to odkryto pociąg utyka w zaspach śnieżnych na wszystkich pada blady strach. Jako, że nikt pociągu opuścić w takiej sytuacji nie mógł wychodzi na to, że morderca jest wśród nich. Jako, że pociągiem podróżuje przyjaciel Poirota, dyrektor Compagnie Internationale des Wagons Lits, pan Bouc, prosi on Herkulesa Poirota aby ten porzuciwszy przyjemności podróżnego powrócił do swej ukochanej roli detektywa i pomógł wykryć sprawcę. Co oczywiście nie budzi niczyich wątpliwości, że nastąpi.

Agacie Christie w tym kryminale udało się po raz kolejny to, co w jej kryminałach lubi się najbardziej. Czyli stworzyć niezwykłą atmosferę grozy podszytej ni to przerażeniem, że obok ktoś popełnił zbrodnię, ni to świadomością, że to „ktoś z nas” i dodatkowo jeszcze jest wciąż obok. Zamknięte przestrzenie, sekrety, które skrywają dosłownie wszyscy pasażerowie podróżujący pociągiem i dodatkowo świadomość izolacji, która potrwa nie wiadomo jak długo. A do tego bystry umysł wspaniałego Herkulesa Poirota.

I w tym przypadku pamiętałam kto i co. Ale , jako, że czytałam dosyć dawno, a jak już pisałam, świadomość kto jest sprawcą nie psuje mi lektury książek Christie, chętnie przeczytałam ją ponownie (chociaż sprawa, wokół której toczy się śledztwo jest bardzo smutna i mroczna i nie powiem aby to nie przybijało mnie nieco). 

Tej książce nieustająco nieustająco daję 6 / 6.