…Gra WOŚP. Z roku na rok coraz bardziej opluwana i atakowana, co mnie osobiście przybija z roku na rok coraz bardziej chyba.
A my z P. zawsze sercem z tym przedsięwzięciem byliśmy i będziemy. I najpierw byliśmy nie wiedząc, co przyniesie nam przyszłość a teraz będziemy bo wiemy jak bardzo to ważne. Bo tak, pięć prawie lat już temu odwiedzając Emilkę na OIOMIE CZD wpatrywaliśmy się w urządzenia, którymi była otoczona, a które to oblepione były czerwonymi serduszkami WOŚP. I tak, odczuwam świadomość, że oprócz ogromnej wtedy determinacji lekarzy, dwa tygodnie mojej Córki zawdzięczamy również temu sprzętowi. Tak, dwa tygodnie tego, gdy mogliśmy na Nią patrzeć i mieć Ją.
Na szczęście, generalnie ja otoczona jestem tymi, którzy WOŚP z serca gorącego wspierają. Piszę, na szczęście, bo osoby, które rzucają na tę akcję kalumnię nie dość, że przynoszą bardzo złe emocje do życia innych, a tego na pewno nikt nie potrzebuje a już na pewno nie ja, po moich przejściach życiowych, a po drugie, dodatkowo byłoby to dokładanie zła do moich doświadczeń, bo jakby oznaczało „życie Twojej Córki , te dwa darowane tygodnie, NIC nie były warte, ważniejsza przecież jest chora ideologia i zakłamanie”.
Tak, kierują mną emocje, bo jak piszę, tak, byłam na OIOMIE dziecięcym, tak, widziałam ILE sprzętu ufundowanego przez WOŚP się tam znajduje i jak wymiernie, RATUJE życie dzieciom. A podobno walczymy o każde życie, skoro o to nienarodzone, to o to narodzone ale potrzebujące pomocy i szansy na życie chyba też czy też może bawimy się w jakąś chorą grę pod tytułem „wybieramy ważniejsze życie”?
Pamiętam w jakiś sposób trzy finały WOŚP. Ten pierwszy, który pamiętam jak przez mgłę bo wtedy ze znajomymi jeszcze nie wiedzieliśmy co i jak, o co w tym wszystkim chodzi.
Ten z roku 1999 bo odbywał się w niedzielę tuż po tym jak P. mi się oświadczył. Kamera TVP (jakaż wtedy władza trzymała TVP, że tak pozytywnie i fajnie promowano wspólne pomaganie o dobre serce?) „złapała” mnie i P. na Starówce i „polecieliśmy” jako pierwszy tego dnia news w wieczornych „Wiadomościach” , tych o największej oglądalności i powiedzieliśmy „Dlaczego pomagamy” (wtedy nie wiedzieliśmy, że w 2011 roku ta pomoc okaże się poniekąd pomocą dla nas samych a racze, dla naszej Emilki).
I ten z 2012 roku, kiedy jeszcze nie wiedziałam, że jestem już w ciąży z Janeczkiem, a byłam. A my płaciliśmy ze świadomością jak to jest ważne. O tamtym finale napisałam tak , o w tym wpisie.
Dziękuję wszystkim tym, którzy nie opluwają WOŚP i są zawsze z tą akcją. To również dzięki Wam w 2011 nasza córeczka Emilka żyła aż dwa tygodnie. Te dwa tygodnie, których nigdy nie zapomnimy i które są dla nas tak ważne.
A dla Jasia też się przysłużyliście 😉 To przecież dzięki WOŚP mamy przesiewowe badanie słuchu noworodków.
Nie napiszę Siema! , napiszę po prostu ” Z serca Wam dziękuję”.
