…najprawdziwsza powitała mnie gdy weszłam w sobotę do salonu książkowo rozmaitościowego na literkę E.  i jeszcze nie otrząsnęłam się ze zdumienia po tym jak przed marketem ujrzałam ni mniej ni więcej a choinki. 
Nie, nie chcę się sprzeczać o to, kiedy należy zaczynać wewnętrzne przygotowania do Świąt, wcale nie należę do obozu, który twierdzi, że do Świąt przygotowuje się najwyżej parę dni przedtem. Niemniej jednak choinki? kolęda? jeszcze w listopadzie, na chwilę przed rozpoczęciem się Adwentu? budzi różne myśli w mojej głowie.
Niemniej jednak i to akurat mnie ucieszyło, pierwsza kartka świąteczna już otrzymana w tym roku. I w tym roku tradycję czyli fakt , że pierwsza kartka świąteczna zawsze była od Finetki, zaburzył to,że pierwsza kartka nadeszła od Monoli. Oczywiście wielkie dzięki za pamięć i życzenia:) Co przypomniało mi o tym, że wraz z nadejściem kolejnej zamierzam wyjąć schowany w szafie na czas „odpoczynku od Świąt” koszyczek, w którym składamy otrzymaną świąteczną korespondencję. Przede mną dopiero wypisywanie i wysyłka papierowych życzeń.

Poniedziałek, a więc tradycyjnie już życzę sobie i Wam miłego, spokojnego tygodnia.
U nas zamieszanie, bo wczoraj znienacka zupełnie, zmywarka odmówiła posłuszeństwa. Nie cierpię zmywać naczyń ręcznie.