…wspaniałego. A mianowicie „Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta” Davida Mitchella.
W pewnym miejscu mocno mnie zachęcano do przeczytania tej książki i muszę przyznać, że świetnie, że się skusiłam. Oczywiście poczekałam na promocję ebookową (bo cena wyjściowa była wysoka) ale teraz już wiem, że nawet i bez promocji warto było zdecydowanie ją przeczytać. To taki książkowy grubas, więc jeszcze minie trochę czasu zanim skończę ale jestem nią zachwycona.
Tego samego autora czytałam parę lat temu „Sen_numer_9”, która to książka też mi się bardzo podobała. Autor w swoich książkach umieszcza jako miejsce akcji Japonię (z racji rodzinnych powiązań jak mniemam i tego, że sam spędził tam kilka lat nauczając) i zarówno „Sen…” jak i „Tysiąc jesieni…” właśnie w Japonii mają swoją akcję, z tym, że o ile w „Śnie…” akcja działa się w Japonii współczesnej to „Tysiąc jesieni…” opowiada o sprawach dziejących się w Japonii na przełomie osiemnastego i dziewiętnastego wieku.
Na swoją kolej czeka też tego autora „Atlas chmur”, na podstawie której to książki nakręcono film (twórcy i obsada to znane osoby). Film mimo, że ma jak widzę raczej słabe opinie, na tyle nam się spodobał, że wiedziałam, że chcę przeczytać książkę na podstawie której go nakręcono.
Myślę, że zyskałam kolejnego autora, którego mogę nazwać jednym ze swoich ulubionych.
