kartka z Prowansji…

…dotarła do nas wczoraj. Piękny widok przedstawia kamienną starą solidnie zbudowaną posiadłość a przed nią oczywiście, ni mniej ni więcej a lawendowe pole. Klimatyczna bardzo i dziękuję Nadawczyni, że nam ją przysłała, wielka i miła oczywiście, niespodzianka. 

Podróżowałam chwilę, podróżowałam książkowo 😉 Odbyłam wizytę na Krecie za sprawą książki „Chalepianka. Zapiski z Krety” Anny Laudańskiej, na której to lekturę nastawiłam się mocno a okazało się ,że chyba za mocno się nastawiłam za bardzo. Miałam nadzieję na bardziej osobiste opisy życia (nie, nie prywatne, jeśli ktoś się chce przyczepić ) a właśnie takie osobiste. Oczywiście, były, niemniej jednak jest to jednak (w moim osobistym odczuciu) taki bardziej właśnie spersonalizowany przewodnik po Krecie. Który na pewno przyda się osobom, które chcą odbyć na Kretę podróż ale właśnie bardziej pod kątem stricte turystycznym to traktować należy, tak sądzę. No, więc tu się odrobinę zawiodłam ale pewnie tym razem to wina moich oczekiwań a w sumie powinnam była wiedzieć, czego się mogę spodziewać skoro książka ukazała się w wydawnictwie National Geographic. Tak więc podróżującym a raczej planującym podróż kreteńską na pewno ta książka się przyda. 

Potem zaczęłam czytać „Szpagat w pionie. W drodze przez Indie”, Macieja Wesołowskiego i czytało mi się dobrze, ale chwilowo przerwałam bo dotarłam do polityki a tego nie lubię w żadnym wydaniu, nie tylko polskim, a z kolei fakt faktem, że pisać o Indiach bez jakiegokolwiek naświetlenia sytuacji politycznej się nie da. Niemniej jednak na razie porzuciłam lekturę.

A zaczęłam i to mnie wciągnęło niesamowicie, „Rzeka zimna” Magdaleny Kawki, tak tak, tej samej, której „Wyspę z mgły i kamienia” jakiś czas temu skończyłam z zachwytem. I ta książka mnie wciągnęła od początku i puścić nie chce, tak wciąga. Bardzo mi się dobrze czyta. Zdaje się, że sama sobie odkryłam jedną z tych autorek, których książki będę chciała poznać i której pisanie naprawdę mi się podoba. 

Życzę Wam miłego, spokojnego tygodnia.