„Jeszcze raz, Nataszo”. Karolina Wilczyńska.

Wydawnictwo Czwarta Strona. Poznań (2014). Ebook.

Karolina Wilczyńska a raczej jej pisanie , spodobało mi się już podczas czytania jej książki „Ta druga”, o której pisałam w tym wpisie.

„Jeszcze raz, Nataszo” może mylić swoim tytułem. Podejrzewam, że niektórzy sięgając po tę książkę mogą mieć tak modny ostatnio w literaturze motyw kobiety około czterdziestki, która po rozwodzie rzuca wszystko co do tej pory stanowiło jej życie, wybywa w szaloną podróż , nabywa winnicę, lodziarnię, restaurację, cokolwiek i zmienia swoje życie by w jeszcze lepszych chwilach (od tej pory bowiem jej życie składa się przecież z jedynie lepszych chwil:)) zrozumieć, że to, czym do tej pory żyła to fałsz, ułuda, któremu dała się uwieść.

No więc nic bardziej mylnego.

Karolina Wilczyńska owszem, opisze nam słowami bohaterki, która jest narratorką opowieści, życie kobiety około czterdziestki stojącej na progu nowego życia.

Natasza właśnie wróciła z rozprawy rozwodowej. Która, czego zresztą można się było spodziewać, nie okazała się ani miła ani relaksująca. I fart, że zakładając ongiś z byłym już mężem firmę, postarała się o to aby mieć w niej 51% udziału. 
Natasza staje więc u progu nowego życia. Do tego progu doprowadzono ją niejako na siłę, bez jej chęci, ale już na nim jest, czasu ani wydarzeń się nie cofnie.
Natasza może zrobić z tym nowym darowanym jej trochę na przekór życiem wszystko. Może ruszyć do przodu ale może się też poddać.
Na szczęście, jest silna i wytrwała. Inaczej nie byłaby na pewno w wielu innych (niż małżeńskie) punktach życia tak daleko jak właśnie jest.
Natasza wiele osiągnęła bo jest osobą pracowitą, wytrwałą.
Teraz też nie poddaje się a siada na tarasie by przy ogniu przejrzeć swój album ze zdjęciami i przeglądając je przejrzeć swoje życie od początku do tego punktu, w którym jest obecnie. I postanowić co i jak teraz będzie robić, jak będzie żyć.

Książka składa się z dziesięciu rozdziałów o znaczących i ważnych tytułach. Tytuły te oznaczają jakieś wydarzenie z życia bohaterki i czytając je poznajemy je jej słowami.

Książka ta była dla mnie interesująca pod jeszcze innym względem. Ponieważ autorka uczyniła bohaterkę kobietą w takim a nie innym wieku, a więc jej wczesna młodość przypadła na lata przełomu. Oto więc bohaterka zaczyna swoje studia jeszcze w minionym systemie aby ukończyć je w nowym i w tym nowym rozpocząć wielką karierę.

Chyba wszyscy moi i co za tym idzie, Nataszy, rówieśnicy pamiętamy te szalone czasy „przełomu”. Kiedy nagle po okresie pustki w sklepach na półkach pojawiło się niemal wszystko. A jeśli nie, światowe marki postarały się aby biedactwa zza dotychczasowej żelaznej kurtyny już tego dobra doznały nie tylko w Pewexach ale i w nowo otwartych sklepach wszystkich znanych firm. 
Młodsi nie pamiętają ale faktycznie, pierwsze sklepy znanych marek dżinsów….No, to było wydarzenie. Podobnie jak budy z kasetami z muzyką, która do tej pory leciała jedynie w dozowanych programach na Dwójce okraszona kolorowymi teledyskami z lepszego świata (tak tak, kiedyś były tylko dwa kanały w telewizji). 
W tamtych dziwnych czasach jeśli tylko ktoś miał łeb na karku, zmysł do interesów i trochę przebojowości mógł osiągnąć wiele jeśli nie niemal wszystko.
A osiągać to wiele pomagała firma Nataszy i jej eks męża. Jako, że założyli oni jedną z pierwszych wtedy w Polsce agencji reklamowych.
Dla mnie więc interesująca ogromnie była ta warstwa książki. Ten powrót do tamtych czasów, pamiętanych przez pryzmat nastoletnich wspomnień.  
Ciekawie było przeczytać rozwój firmy w tamtym okresie jak i poznać samą bohaterkę, która musiała szybko wdrożyć się w nowe realia biznesowe i nie tylko, bo nagle przyszło jej robić interesy z osobami, które co prawda nie miały często zbyt dobrego wykształcenia ale za to we właściwym czasie wiedziały co zrobić.

Natasza pani prezes firmy, Natasza udziałowiec, Natasza otoczona żonami bogatych klientów jej agencji reklamowej. Zabrakło wielu innych oblicz Nataszy, na które to oblicza zwyczajnie zabrakło czasu. 

Poznajemy więc Nataszę w momencie rozliczeń i wspomnień i wraz z nią podczas lektury docieramy do końca. Końca, który niesie w sobie zdecydowanie nadzieję na lepsze nie lukrowane i nie udawane ale po prostu lepsze bo bardziej świadome, jutro.

Moja ocena to 5 / 6.