„Batory. Gwiazdy, skandale i miłość na transatlantyku”.

Bożena Aksamit. 
Wydana w Wydawnictwie Agora. Warszawa (2015). Ebook.

Nie będzie to może długa recenzja ale chcę o tej książce „popełnić” parę słów „na gorąco”.
A więc tak, mnie się podobała. Ale podejrzewam, że są tacy, którzy by na nią ponarzekali. Nie wiem, może dlatego, że według mnie jak na obecne standardy, za mało w niej plot i sensacji spod znaku brukowców? Jest za to solidnie stworzona piórem autorki monografia statku, statku zwanego „Lucky Ship”, na pokładzie którego pływało bardzo wielu oryginalnych ludzi. Mam na myśli zarówno załogę owego statku jak i samych pasażerów. 

Książkę podzieliłam na dwie części. Sama, bo książka posiada rozdziały ale dla mnie są jej dwie części, te o początkach statku „Batory”, w którym dowiadujemy się o powstaniu statku i jego początkach, jak również okresie międzywojennym gdy pływał do Stanów Zjednoczonych czy Kanady. Druga część to ta opowiadająca o losach statku i ludziach z nim związanych po IIWŚ. I ta część w jakiś sposób mocno mnie przygnębiła. Zapomina się, zwłaszcza dziś , o tym w jak paskudny sposób nowe władze i nowy system w powojennej Polsce miał wpływ na rozwój państwa ale i na los pojedynczych jednostek. No i na sektory gospodarki jakim była żegluga między innymi.

Ta powojenna część spowodowała u mnie jakieś przygnębienie, dużo myśli i refleksji.

Na pewno mniej przygnębiająca i bardziej rozrywkowa jest pierwsza część książki, w tym barwne opowieści o podróżujących „Batorym” artystach, twórcach, literatach itd. 

Dla mnie też osobną ciekawą treść stanowiły opowieści o kapitanach statku, którzy okazali się bardzo interesującymi postaciami a ich losy wielokrotnie stanowiły wręcz materiał na ciekawą książkę czy film.

Ciekawym rozdziałem jest również ten opisujący podróż dzieci z Wielkiej Brytanii w początkach IIWŚ, jak również ich pożegnanie ze statkiem przed jego złomowaniem. 

Jak mówię, książka ta z solidnym kalendarium i bibliografią, mnie się podobała. Nie epatowała bezsensowną sensacją. 

Ciekawym zabiegiem jest uczynienie z jakby nie było, martwego przedmiotu, głównego bohatera opowieści. Bohatera, który zdaje się mieć duszę. Bohatera, który budził tak wiele rozmaitych emocji. 

Moja ocena to 5 / 6.