…nie pisałam nic (co zawsze do tej pory starałam się czynić) bo inne sprawy na głowie (w postaci nieproszonego gościa jakim okazał się być wirus, który dopadł moich Panów). Poza tym troszkę mam dość dyskusji również tradycyjnej, która w takowych wątkach zawsze miała miejsce, w którym przekonywano mnie, że to „nasz czas”, nie nasz czas” i że dobrze, że zmiana i coś tam jeszcze. Zmian czasu nie cierpię, są one już obecnie kompletnie bezzasadne, szkoda, że nikt nie pójdzie po rozum do głowy i całego tego dziadostwa działającego źle na organizmy, nie zlikwiduje na zawsze.
No ale do czego zmierzam.
Kładziemy się wczoraj spać i ja mówię do P. zadumana „Nie napisałam nic o zmianie czasu, a zawsze coś tam na blogu nadmieniałam, no ale jakoś głowy nie miałam do tego”.
Na to P. „I teraz pięćdziesiąt osób zaśpi, bo przyzwyczaiło się ,że Chiara daje zawczasu znać o sprawie. A o zmianie czasu dowiedzą się w poniedziałek, w pracy”.
Kurtyna.
Miłej niedzieli Wam życzę 🙂
