Wydana w Wydawnictwie Waneko. Warszawa (2015). Manga.
Przełożył Mateusz Haberka.
Tytuł oryginału Shiki no Zenjitsu.
Rzadko kiedy sięgam po mangę (chociaż nie to, że nigdy nie czytałam żadnej). Na tę skusiłam się za sprawą entuzjastycznej opinii na jednym z moich ulubionych blogów czyli za sprawą tego wpisu :
https://literatour2.wordpress.com/2015/02/27/na-dzien-przed-slubem-hozumi/
Tak więc po przeczytaniu domyśliłam się, że ta manga (zbiór opowiadań, których jest niby siedem ale dwa z nich są w dwóch częściach) jest czymś, co powinnam przeczytać i nie myliłam się.
Tytułowe opowiadanie „Na dzień przed ślubem” zgrabnym gestem spina się z opowiadaniem ostatnim „Potem” co jest ciekawym zabiegiem dla czytelnika.
Nie będę pozować na znawczynię mangi, którą to z pewnością (znawczynią, nie mangą;)) nie jestem. Napiszę jedno, to jedne z najładniejszych opowiadań, jakie czytałam. Poza bardzo przyjemną dla oka kreską mają ciekawą treść i każde z nich jest bardzo wzruszające w ten czy inny sposób.
Niosą one ze sobą spory bagaż emocji, które czytelnik odczuwa się zdecydowanie.
Jest to podane w taki piękny wschodni sposób, nie nachalnie, nie łopatologicznie, nie jak w sitcomie, gdzie każą się śmiać czy smucić w odpowiednim miejscu. A mimo to opowiadanie te przepełnione są uczuciami, wzruszeniami. Dużo tu uczuć i miłości, ale nie tej z romansów. Raczej tej rodzicielskiej i między rodzeństwem.
Podczas lektury naprawdę mocno się wzruszałam ale najwięcej wzruszenia i autentyczne łzy pojawiły się podczas lektury opowiadania „Ponowne spotkanie z Azusą nr 2”. To opowiadanie zapamiętam na zawsze. Jest ogromnie wzruszające i smutne a mimo to piękne. Nie chcę jednak za wiele Wam zdradzać.
Autorka skrywająca się za pseudonimem Hozumi za tę jednotomową mangę zdobyła nagrodę dla debiutantki w plebiscycie magazynu „Flowers” i myślę, że jest to w pełni zasłużona nagroda.
Moja ocena to 5.5 / 6.
