„Nieproszony gość”. Charlotte Link.

Wydana w Wydawnictwie Sonia Draga. Katowice (2014). Ebook.

Przełożył Dariusz Guzik. Tytuł oryginału Der fremde Gast.

Poszłam za ciosem i tak się wciągnęłam w „Obserwatora”, że skusiwszy się na promocyjną cenę najnowszy na naszym rynku ebook Charlotte Link przeczytałam „Nieproszonego gościa”, która to książka wciągnęła mnie również mocno jak poprzednia jej czytana.

W tej książce dobrze skonstruowana jest zarówno sama intryga kryminalna, jak i wątki poboczne, jak to u Charlotte Link, dotykające spraw przemocy (nie tylko fizycznej ale i psychicznej) wobec kobiet, jak i przemocy wobec dzieci. 
Głównym bowiem niekryminalnym tej książki jest wątek dotyczący szeroko pojętej opieki nad dziećmi skrzywdzonymi przez los, którym państwo (system?) powinno oferować jak najlepszą opiekę. I możemy tu wyczytać, jak bardzo ten system mylić się może, jak bardzo układy, układziki, znajomości oznaczać będą to, jak ważny jest ktoś, kto ma pieniądze i wyrobioną pozycję a jak niewiele znaczyć może małe, bezbronne dziecko, które już i tak wcześniej przecierpiało niejedno. Warte zastanowienia jest na ile pomoc faktycznie przyznawana jest z głową, jak wiele można poczynić przy tym nadużyć. I jak trzeba pilnować i patrzeć na ręce urzędnikom zajmującym się tego typu sprawami, bowiem często od ich poczynań zależy dalsze życie dzieci, którym powinno się przede wszystkim mądrze pomóc.  

Ale jest też przecież wątek kryminalny. Rebecca, osoba, która ongiś w Monachium prowadziła stowarzyszenie mające pomagać dzieciom w potrzebie, rozsypała się psychicznie po nagłej śmierci męża. Zaszywa się więc w domu we Francji aby tam przeżywać wciąż na nowo osamotnienie i żałobę po jej wielkiej stracie. 
Nie daje sobie rady z poczuciem straty i osamotnienia i postawia odebrać sobie życie. Dosłownie w ostatniej jednak chwili ktoś ją ratuje. To przyjaciel jej męża, który przybywa jej na ratunek. Oczywiście ma na myśli wyrwanie Rebecki z jej smutku i narastającej depresji. O tym, że uratował jej życie dosłownie nie dowiaduje się. Ów przyjaciel zbiegiem okoliczności nie zjawia się u niej sam, ma ze sobą dwójkę autostopowiczów, młodych Ingę i Mariusa. Którzy mają zamiar spędzić bajeczne wakacje w tak miłym miejscu. Rebeka pożycza młodym łódź i pewnego dnia wypływają oni w piękny z założenia rejs, który jednak zmienia się w koszmar. Cudem uniknąwszy śmierci na stały ląd dociera bowiem jedynie Inga, a jej mąż znika z pokładu łodzi…
Tymczasem nieco wcześniej w Monachium ma miejsce potworna zbrodnia.

Jak napisałam, ta książka również bardzo mnie wciągnęła, zarówno przez poruszaną przez autorkę tematykę (pomimo, że nielekką, bo dotyczącą zaniedbywanych dzieci jednak Link umie pisać o tym we wrażliwy sposób a niekoniecznie epatuje okrucieństwem) ale i za sam wątek kryminalny, i to, że jak to u Link, nikt nie jest do końca tym, za kogo się podaje. Są stare grzeszki i grzechy z przeszłości, które wychodzą na jaw i nigdy nie mają zostać zapomniane i jest dobrze oddana atmosfera narastającej grozy i niepokoju, nawet w tak wydawałoby się beztroskim miejscu w jakim mieszka Rebecca.

Moja ocena to 5 / 6.