Wydana w Wydawnictwie Iskry. Warszawa (2013). Ebook.
Jak już pisałam zdaje się przy pisaniu o recenzji biografii Jana Brzechwy, o, w tym wpisie, Mariusz Urbanek stał się moim ulubionym autorem biografii właśnie. Co mnie najbardziej ujmuje w jego spojrzeniu na osoby, o których pisze, umie zachować wyważenie, obiektywizm. Nie tworzy hagiografii, co zawsze podkreślam, ale i nie niszczy postaci, którą się zajmuje. Właśnie wyważenie i spokój, to to, z czym podchodzi do tematu. Może dlatego te biografie czyta się tak dobrze. Oczywiście, że do tego dochodzi sam fakt, że Urbanek „na tapetę” bierze zawsze postaci interesujące, na pewno nie obojętne, których życie faktycznie stanowi samo w sobie interesujący temat do opisania.
Tym razem znów mamy do czynienia z autorem uwikłanym w politykę. Poeta będąc na emigracji w Stanach Zjednoczonych rozkochał się w komunizmie i ta miłość pozostała w nim do końca. I niektórzy ten właśnie fragment jego życia będą wymawiać mu do końca życia, dla niektórych to właśnie rzutować będzie na jego poezję. Tym bardziej, że pod koniec życia wena twórcza Tuwima jakby się wypaliła i faktycznie nie pisał wierszy.
Urbanek jak zwykle zebrał w rozdziały poszczególne etapy życia Tuwima. I tak mamy tu rozdział o początkach jego twórczości, następne o działalności w przedwojennym kabarecie. O jego przyjaźni między innymi z Lechoniem i o rezydowaniu Tuwima, Lechonia i Słonimskiego w przedwojennej kawiarni „Ziemiańska”. Także o pisaniu poety do ówczesnych „Wiadomości Literackich”. Jest też opis antysemickiej nagonki na poetę, która to nagonka trwała praktycznie przez całe jego życie.
W połowie lat trzydziestych ubiegłego wieku poeta rozpoczął pisanie wierszy dla dzieci. Jak wiemy, to był generalnie bardzo dobry czas dla poezji dla najmłodszych bo i Brzechwa i Tuwim właśnie tworzyli prawdziwe perełki.
Jest też opisany okres tułaczki poety i jego żony po wybuchu IIWŚ i w końcu okres emigracji w Ameryce, w której, jak wspomniałam, „nawrócił się” na komunizm.
Co ciekawe a czego ja nie wiedziałam, po powrocie do kraju po IIWŚ Tuwimowie adoptowali pięcioletnią Ewę, którą kochali wielką miłością.
Ciekawostką dla mnie też okazało się to, że poeta pomagał Papuszy i jej rodzinie.
Myślę, że faktycznie ta biografia pokazała kilka mniej znanych nam z życia Tuwima wydarzeń i sytuacji.
Jak zwykle pod sam koniec Urbanek pokazał, jak współcześni artyści interpretują twórczość poety bądź, jak Paweł Kukiz, kompletnie mylą ich twórczość i nie sprawdzając, kto jest autorem, przypisują jakąś bzdurę „W Poroninie” właśnie Tuwimowi i powielają te błędy oczywiście negatywnie nastawieni do poety.
Jest też wywiad z córką poety, czyli panią Ewą Tuwim-Woźniak.
Na końcu solidnie jak zwykle opracowana bibliografia.
Mnie się bardzo podobała , polecam i daję ocenę 5.5 / 6.