czas biegnie…

…tak szybko, że ani się obejrzałam a tu minął kolejny tydzień.

Mieliśmy trochę zamieszania w zeszłym tygodniu, ale wszystko się poukładało. 
Za to w sobotę auto zaczęło się biesić i dziś w warsztacie okazało się, że padł akumulator. Fajnie, że udało się odpalić i dotrzeć do warsztatu właśnie.
Z kolei, żeby nie było nudno, coś od wczoraj szwankuje net.

Skończyłam czytać „Statek śmierci” Yrsy Sigurdardottir. To kryminał dziejący się głównie na morzu (chociaż część akcji, która powoli przybliża nas do rozwiązania zagadki dzieje się na lądzie). Tym razem bohaterka , pani prawnik Thora, poprowadzi prywatne śledztwo. Ma ono pomóc pewnym starszym państwu, których w nagłych okolicznościach, na morzu, na luksusowym jachcie, zaginęła praktycznie prawie cała rodzina. Państwo chcieliby odzyskać odszkodowanie aby móc wychowywać swoją najmłodszą wnuczkę, która ze względu na wiek nie była na jachcie z rodzicami i siostrami bliźniaczkami. Jacht dociera do nabrzeża i niemal rozbija się o nie, co chwilę potem wyjaśnia się albowiem okazuje się, że nikogo na nim nie ma. Thora rozwiąże i tę zagadkę. Bardzo smutna książka a już zakończenie jest naprawdę bardzo, bardzo przejmujące. Ale jak zwykle podobało mi się i daję jej w prywatnej ocenie 5 / 6.

W niedzielę nagle wróciła się letnia pogoda. Ciekawe, jak będzie dalej, w każdym razie na razie październik zaczął się całkiem przyjemnie, z tym, że trochę słońca mało. No, teraz widzę, że się rozkręciło, zerka całkiem śmiało, szkoda, że kiedy przed południem wyszliśmy na spacer, nie dopisało i było całkiem zachmurzone.

Życzę Wam tradycyjnie;) miłego, spokojnego tygodnia.

 

update. Właśnie wyczytałam smutną informację, że nie żyje Joanna Chmielewska. 😦