Jack Reacher…

…istnieje. I mieszka na naszym osiedlu. Wczoraj go widzieliśmy. NIEWIARYGODNE, jak facet jest idealny gdyby ktoś chciał znaleźć odtwórcę roli Jacka Reachera. Zgadza się praktycznie wszystko, no dobra, nie wiemy czy miał Reacherowe blizny). Ale wzrost, ogólna sylwetka, twarz itd itd, no, Reacher we własnej osobie. Jako, że wczoraj właśnie na tymże spacerze pierwotnie spacerowałam jedynie ja zaopatrzona w mój czytnik (kocham go;) i skończyłam najnowszą książkę o Reacherze, jaką jest „Poszukiwany” (bardzo dobra, Jack po raz kolejny pomaga posprzątać świat) więc obraz głównego bohatera wyłaniający się zza rogu budynku był naprawdę niesamowity. Potem do mnie i Janeczka doszedł P. i też widział faceta, potwierdził, reżyser następnych ekranizacji powieści Lee Childa powinien udać się do Warszawy.

To już drugi raz, gdy udało mi się „spotkać” w rzeczywistości postać fikcyjną, literacką. Pierwszą był ojciec Borejko z Musierowskiego Jeżycjadowego cyklu, który z kolei przebywał z rodziną na wywczasach w austriackich Alpach. Nie miał czterech córek, a przynajmniej nie przy sobie. 

Czy Wam udało się kiedyś zobaczyć w rzeczywistości kogoś, kto do złudzenia wyglądał jak jakaś postać z czytanej przez Was kiedyś książki?