kontrast…

…pomiędzy dwoma filmami akcji, które obejrzeliśmy był duży. Ale to nawet ciekawe doświadczenie, że obejrzeliśmy je jeden po drugim, mogliśmy zobaczyć jak można coś skiepścić i jak można coś zrobić naprawdę dobrze.

Pierwszy film to „Jack Reacher. Jednym strzałem”, w reżyserii McQarrie, z Tomem Cruisem w roli głównej. Ustalmy jedno. Nawet filmowanie z odpowiedniej perspektywy aby Cruise wydawał się wyższy niż jest, nie spowoduje, że dla miłośników książek Lee Childa, stanie się on idealnym odtwórcą roli Jacka Reachera. Niestety, nie. Film bowiem powstał na podstawie książki Lee Childa, „Jednym strzałem”. Cóż. Nie napiszę, że według mnie to gniot bo na szczęście nie uważam go za gniota ale jak to mówi się kolokwialnie, „szału mnie ma”. I sam Cruise według mnie nie pasuje do roli i jego partnerka filmowa, prawniczka, którą grała Rosamund Pike, zawiodła. Nawiasem mówiąc, miałam wrażenie, że ta pani przez cały film miała jedną i tą samą minę. Gdybym miała się pokusić o ocenę to dałabym pewnie najwyżej 4 na 6 i to przez sympatię do książek Lee Childa.

Natomiast coś, co nam się bardzo, bardzo podobało, to „Skyfall” w reżyserii Sama Mendesa i z jak zwykle świetnie zagraną rolą Bonda przez Daniela Craiga. W ogóle to taki nietypowy Bond. Bond opisujący nasze słabości. Naszą ludzką niemoc. To, jak czasem jedni drugich oszukujemy aby nie sprawić im przykrości. O tym, jak najsilniejszych coś czasem pokonać i zmóc może. Tak naprawdę to każdy z bohaterów tej części opowieści o Bondzie z czymś walczy, z czymś się zmaga, odczuwa niedostatek czy słabość. Poza tym, jak zwykle, odpowiednia dawka sensacji w dobry sposób zagrana i przedstawiona, jak trzeba. To wszystko dało nam naprawdę masę atrakcji i powodowało, że film oglądało się świetnie i z odpowiednią dawką napięcia (pomimo, że oczywiście wiemy, że główny bohater, James Bond, wywinie się z każdej opresji).
Bardzo, bardzo dobry film i cieszę się, że wreszcie znalazł się na niego czas. Czekam na następną część przygód brytyjskiego agenta. I oczywiście, w tym przypadku moja prywatna ocena to 6 / 6 , jakżeby mogło być inaczej?

 

„Nie ma jednej Rosji.” Barbara Włodarczyk.

Wydana w Wydawnictwie Literackim. Kraków (2013). E-book.

 

Znacie cykl reportaży z Rosji pod tytułem „Szerokie tory”? Jeśli tak, to ta książka wysłanniczki Telewizji Polskiej w Rosji nie będzie dla Was całkiem „obca”.

Ja te reportaże w TVP oglądałam z wielkim, wielkim zainteresowaniem a więc mniej więcej wiedziałam, czego się mogę spodziewać po książce. Barbara Włodarczyk bowiem spisała swoje reportaże o największym na świecie państwie.
Co lubię w reportażach pani Włodarczyk a co siłą rzeczy spodobało mi się i w papierowej (ebookowej?:) ich wersji? To, że ich autorka odwiedza ludzi. Nazwanie ich „zwykłymi” ludźmi byłoby nadużyciem albowiem każdy z bohaterów reportażu jest na swój sposób niezwykły, oryginalny.
Włodarczyk spędza z wybranym na bohatera reportażu bohaterem cały dzień , opisując go. I w ten oto sposób poznajemy nie tylko życie danej osoby ale i właśnie po trochu, kraj, w którym ci bohaterowie żyją.

A lista osobowości, które dzięki tym spotkaniom poznajemy jest doprawdy długa i oryginalna. Każda postać na swój sposób stanowi zagadkę i jest interesująca. Na mnie zrobiło wrażenie kilka postaci, być może tych najmniej kontrowersyjnych, jako, że najbardziej zwykłych a nie miliarderów, którzy porzucili swoje dotychczasowe życie, czy ichniejszych bogaczy. Byli to Iskander, maszynista moskiewskiego metra, Jean, nie pochodzący z Rosji radny, i Galina, pracująca w Muzeum Katyńskim.  Wielkie wrażenie zrobiła na mnie opowieść o małym, bezdomnym Wasi.
Ale tak naprawdę to wszystkie reportaże w książce są interesujące. Część z nich znałam z telewizji, część nie.

Co jeszcze mi się podoba to to, że Barbara Włodarczyk nie „bawi się” w politykowanie. Opisuje postaci i ich życie a refleksje pozostawia czytelnikom. Nie wiem czy po lekturze tej książki jesteśmy w stanie stwierdzić, że w jakiś sposób poznaliśmy Rosję ale na pewno możemy stwierdzić, że przynajmniej o jakimś jej wycinku coś niecoś wiemy.

Moja ocena książki to 5 / 6.