pozdrowienia z Karwi…

…przesyłam:)

Pogoda na razie całkiem znośna. W weekend było zupełne lato, wczoraj nawet widzieliśmy kąpiących się w lodowatym Bałtyku:) odważni albo z klubu Morsa. Dziś chłodniej ale nie jest źle.

Pensjonat bardzo fajny, świetnie wyszukała moja Przyjaciółka. Adresowany dla rodzin z dziećmi, więc jest w nim  sporo udogodnień. 

Plaża faktycznie piękna ze złotym drobnym piaseczkiem. Dziś tak rozmawialiśmy, że gdybyż się dało połączyć ciepło Morza Śródziemnego z pięknymi plażami nadbałtyckimi to byłoby wspaniale.

No i jest jod, po który tu przyjechaliśmy, to bezcenny skarb. 

Janeczek znosi te wszystkie nowości bardzo pozytywnie, aż się dziwimy bo myśleliśmy, że będzie Mu ciężej. Począwszy od drogi, którą zniósł świetnie (spał praktycznie cały czas). Sypia też (ale to jak zwykle) wspaniale na spacerach a i nam się to przydaje bo łazikujemy po kilka godzin dziennie. Jest tu piękny las, w sam raz dla mnie, bo mocno iglasty. Za to po takiej ilości tlenu, jodu i spaceru mam ciągłe uczucie głodu (niestety, w naszym pensjonacie dają wspaniałe tiramisu:)).

Wczoraj Janeczek poznał kolegę czyli synka mojej Przyjaciółki. Na razie głównie wpatrywali się w siebie ale żadne konkretne słowa nie padły. 

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę dobrego , spokojnego tygodnia!