to już wiem…

…czemu byłam od rana podenerwowana i generalnie większość ludzkości mnie irytowała. Właśnie grzmoci , walą pioruny i lunęło tak, że hej. 
Najlepsze z tego wszystkiego jest jednak to, że Janeczek, który miotał się i miotał po łóżeczku jak tylko zaczęły się grzmoty i huki piorunów…padł jak młoda kawka:)
Śpi sobie słodko, nóżki wystają Mu przez szczebelki a mnie przypomina się „Kubuś Puchatek”:) 

6.18…

…ja po omacku (macierzyństwo wspaniale uczy takich sztuczek jak zyskiwanie nawet najmniejszej ilości snu chociażby w drodze do takiego przybytku;) usiłuję dotrzeć do drzwi łazienki. P. odtransportowuje obudzonego dobre pół godziny wcześniej i świeżego jak skowroneczek Młodego na dywan, gdzie Młody ma zabawki. Ja półgłosem pytam „Gdzie jest Janeczek?”. P. „Zaniosłem Go na dywan, do zabawek”…Ja „Acha, no tak, to idealny wiek na to aby o szóstej rano bawić się na dywanie w ferworze zabawkami… P. „Ale co? masz na myśli moje 43?”.

Kurtyna (zaspana:).