„Powrót”. Hakan Nesser.

Wydana w Wydawnictwie Czarna Owca, Warszawa 2013.
Przełożyła Elżbieta Ptaszyńska-Sadowska. 

Tytuł oryginału Aterkomsten.

Kolejna opowieść z cyklu Hakana Nessera o komisarzu Van Veeterenie i jego dochodzeniu do prawdy. W tej części jest to ujęte w bardzo intensywny sposób. Jakby autor ustami stworzonej przez siebie postaci zadawał sobie pytanie „na ile możemy ingerować w proces dochodzenia do prawdy? czy każdy chwyt jest dozwolony? gdzie istnieje granica poza którą staniemy się dokładnie tacy sami jak ci, których ścigamy?”.

Nesser, o czym kilkakrotnie wspominałam, tworzy bohaterów literackich dosyć specyficznych. A mianowicie takich, których na ogół trudno jest darzyć sympatią. Czytelnikowi trudno jest przywiązać się do postaci a już na pewno niełatwo jest kibicować bohaterom , którzy na ogół uwikłani są w jakieś trudne, nieprzyjemne sprawy, które przynoszą im jedynie cierpienie i zło. Nie wiem, dlaczego Nesser stosuje ten zabieg, czyżby w ten sposób jeszcze bardziej umniejszał rolę tworzonych przez siebie bohaterów? Którym nie chce się nawet współczuć spadających na nich nieszczęść? Którzy nie budzą specjalnie wielkiego współczucia gdy czyta się, że ich los zdaje się bawić nimi jak marionetkami? 

Tak czy inaczej, tej książce jest podobnie. Akcja książki nie toczy się linearnie, niemniej jednak najwięcej akcji poznajemy w czasach współczesnych. Oto z więzienia zostaje wypuszczony po odsiedzeniu kary morderca kobiet. 
A parę miesięcy potem ktoś odnajduje zwłoki mężczyzny pozbawione głowy i rąk. Czy to ów morderca? I jeśli tak, to czemu zginął? Przed rozwiązaniem zagadki stanie zespół Van Veeterena, który pomimo poważnej operacji, której się poddaje, nie wyobrazi sobie nie wziąć udziału w trudnym śledztwie.

Jak wspomniałam, w tej części komisarz stanie przed trudnościami nie tylko w kwestii prowadzonego dochodzenia ale również wątpliwościami natury moralnej i rozmaitościami granic, które sobie stawiamy. Ten aspekt zainteresował mnie najbardziej. 

Moja ocena 4.5 / 6.