myślałem, że dzieci mają tak, że jak tylko przyłożą głowę do poduszki to zasypiają” powiedział czas temu jakiś do mnie P. chwilę po tym, jak udało nam się uśpić na popołudniową drzemkę Janeczka walczącego z tym aby przypadkiem nie dać się pokonać chociaż marzył tak naprawdę o śnie…
„Nie, to tylko TY tak masz” odpowiedziałam.
Niestety, pokarało mnie za złośliwy jęzor, gdyż historia ta ma ciąg dalszy. Kiedy tylko dziecię zasnęło a nam wydawało się, że mamy chwilę popołudnia dla siebie, zadzwonił dzwonek u drzwi. Nie był to nikt zaproszony a tak zwany pomyłek. I tak, OBUDZIŁ Janeczka.
serdecznie…
…przepraszam Kogoś, kto wczoraj poszukiwał tego, co też chiara76 miała do powiedzenia a propos wczoraj obchodzonego „Światowego Dnia Książki i Praw Autorskich”. Niestety, wczoraj Chiara niewiele na ten temat miała do powiedzenia a już na pewno nie do napisania, bo miała dość zajęty dzień (co nie przeszkodziło jej niemal rzutem na taśmę nabyć w wersji ebooka w niezwykle korzystnej cenie jednej z jej ulubionych książek , kto zgadnie, jakiej? dla ułatwienia, autorem jest mężczyzna, książka do nie najnowsza ale i nie tak zwana „klasyka”, akcja dzieje się w średniowieczu, została ona zekranizowana, jest to specyficzny kryminał:).
Chiara wczoraj też zastanawiała się jak to jest możliwe, że jej Syn, który w domu drzemiąc potrafi obudzić się na dźwięk wycieranego w chusteczkę nosa czy też nalewanej do szklanki wody, na spacerze śpi w najlepsze w akompaniamencie takich hałasów jak: cięcie płyt chodnikowych i rozmówki panów robotników, remont w mieszkaniu na niewysokim pierwszym piętrze, hałasie przelatujących nad głowami z racji półrocznego remontu pasa na Okęciu, praktycznie non stop samolotów, krzyku okolicznych rozbawionych dzieci, samochodu pogotowia gazowego , który znienacka włączył koguta tak, że matka, czyli wspomniana powyżej Chiara podskoczyła w górę jak ciśnienie, kiedy porusza się tematy polityczne w naszym spolaryzowanym społeczeństwie…I jak to mówi Chiara, na powyższe pytanie na temat snu Syna, „odpowiedzi brak”…
Ostatnio na fejsie furorę robi rysunek, w którym rozmawiają dwie babeczki i jedna pyta się drugiej co u tamtej słychać a tamta zamiast powiedzieć, co u niej, opowiada o osiągnięciach synka, jak jego pierwsze kroki i kolejny ząb…Zastanawiam się czy i ja tak jestem odbierana przez moich znajomych. Nie ukrywam, co u mnie słychać obecnie łączy się bezsprzecznie z tym, co słychać u Janeczka. I tak, „co u mnie słychać” po trochu stanowi „stawanie się z dnia na dzień matką, uczenie się tego dzień po dniu”. Podejrzewam, że sporą część osób może to drażnić, powiem tak, jak Amelia (a przynajmniej jak jest w naszym tłumaczeniu filmowym), „jeśli tak-trudno”.
