filmowo…

…zbiorowo;) 

Zapomniałam się pochwalić, że jakiś czas temu udało mi się otrzymać plakat z serialu „Paradoks” z autografami reżyserów, autora scenariusza i aktorów:) Wzięłam udział w akcji organizowanej na fejsie, która miała na celu jednak uświadomienie telewizyjnym włodarzom, że ambitniejsze i niszowe seriale tak naprawdę TEŻ mają miłośników w gronie widzów telewizji tak zwanej publicznej i podobno z misją.

Udało nam się na raty ale jednak obejrzeć „Zakochanych w Rzymie”, Woody Allena, który nabyliśmy czas jakiś temu. Nie jest to „O północy w Paryżu”, który naprawdę nam się podobał ale akurat mieliśmy na coś tak totalnie lekkiego chęć i wpisał się w tę chęć znakomicie. Wśród wątków najwięcej ubawił nas ten dotyczący celebryctwa absolutnego czyli państwa „znanych z tego, że są znani” a nie z jakiejkolwiek innej sensownej przyczyny. Naprawdę super pokazane to, co obecnie ma miejsce…

A z super odkryć i świetnych seriali, jakie ostatnio na antenie odkryliśmy to „Downton Abbey”. Cóż to za perełka wśród większości seriali emitowanych na właściwie wszystkich kanałach. Na ich tle właściwie nie jest jak perła, jest jak diament, przynajmniej oczywiście według mnie. Angielska prowincja, tuż przed wybuchem IWŚ. Wielka, pyszna rezydencja ziemska. Pan domu, który zarządza , pani domu, która czas spędza na herbatkach wypełnionych perlistym śmiechem dam i wieczornych spotkaniach głośnych od szumu wytwornych kreacji. W końcu trzy córki owej pary, z której każda prezentuje inny charakter i typ urody. To jeden świat. Drugi świat, z perspektywy którego poznajemy akcję filmu to świat służby, który to świat posiada swoje własne „gwiazdy” i charaktery różne jak woda i ogień. I tak oto te dwa światy egzystują obok siebie a czasem wspólnie, co może ale nie musi dziwić. I każdy z tych światów ma swoje własne grzechy, grzeszki i tajemnice. Niektóre z nich wychodzą na wierzch dość szybko, inne zaś powolutku, dopiero się przypiekają, pewnie wyjdą na wierzch niebawem. 
To świat, w którym wszystko dzieje się powoli, niespiesznie na pokojach czyli w domu Państwa i szybko, perfekcyjnie w pomieszczeniach służbowych. To również świat, który nie wiem czy jeszcze istnieje? Chyba nie. Bo to świat, w którym na wieść o tym, że pewien mężczyzna pracuje w kancelarii adwokackiej pańcie robią kwaśną minkę i układają usteczka w skrzywiony dziubek jako, że to okropne faux pas:) Ach, to świat, z którym praktycznie kontrastuje wszystko, co znamy z współczesności. Świat zabawy, rautów, kolacji, po których można długo spać, ale też i zagadek, kto nas podkupi, a za kogo trzeba będzie się wydać aby uratować rodzinny majątek. Emocje powolutku delikatnie sobie pyrkocą, co pewien czas wybuchając jak bąbel z za gorącego sosu na kuchence…
Jeśli dodać do tego wspaniałą scenografię, miłe oku plenery, wspaniałe kostiumy, fryzury i jak zwykle nienaganną grę angielskich aktorów (wspaniała, jak zwykle Maggie Smith jako hrabina Grantham!) to mamy cacko, które oczywiście nasza misyjna telewizja wtryniła w najgorsze pasmo oglądalności czyli poniedziałek o 22.00 kiedy to większość narodu padnięta poniedziałkiem dawno już zmierza w kierunku łóżek…Dobrze, że jest funkcja nagrywania a z forum dowiedziałam się też, że niektórzy kolejne już sezony oglądają gdzieś w sieci…Mam złe przeczucia, że oczywiście oglądalność będzie na tyle kiepska, że drugiego sezonu się nie zobaczy. Przynajmniej w tej telewizji. Obym się myliła, oczywiście!

Miłego, spokojnego weekendu Wam życzę!