już wiosna stała…

…jedną nogą w Lesie Kabackim, już można powiedzieć,że witała się (niekoniecznie z gąską, chociaż, może z tymi w przelotach?) a tu zonk, mróz, śnieg sypie i nie zamierza przestać. Pokonywanie chodników zwłaszcza z wózkiem znów stało się uciążliwe. W dodatku doszły nas wieści, że jedyna okoliczna górka, która zimą tętni od dziecięcego śmiechu i radości ma zostać zlikwidowana, a raczej-powstaną na niej kolejne bloki. A my , nie wiedząc, oczywiście o tym, obiecaliśmy Janeczkowi, że za rok będziemy tam z nim chodzić na sanki:(

Za to zeszły tydzień prawie cały był piękny. W moje Urodziny pogoda dopisała , słońce, ciepło, zupełnie jak nie w moje Urodziny, które jednak najczęściej mam jak dziś, z mrozikiem i śniegiem często gęsto.

Od Bliskich dostałam piękne prezenty, od P. i Mamy prezenty ze sklepu, który mnie zachwycił, czyli z Etnikany, który to sklep jest z gatunku tego, z którego jak bym weszła to nie ma, że wyjdę z pustymi rękami. 

Od Janeczka 🙂 dostałam płytę „Mozart Exclusive”, a od P. jeszcze wieczne pióro (uwielbiam;) i koncerty Rachmaninova w wykonaniu Krystiana Zimermana. Pierwsza płyta , ta od Syna, już odsłuchana kilkakrotnie, piękna, wspaniałe, smakowicie dobrane wykonania a Rachmaninov czeka na swoją kolej.

Zdaje się, że Hortensja prosiła mnie abym dała znać, co podczas mojego poznawania, smakowania muzyki klasycznej spodoba się szczególnie. Otóż, ku mojemu zdziwieniu, okazuje się, im więcej i dłużej słucham i poznaję, że…bardzo dużo utworów znam! Nie wiem, skąd, ale znam. I tak właśnie było z Edvardem Griegiem. No i z Mozartem podobnie. Bardzo podobają mi się Koncerty Brandenburskie Bacha. 

Dobrego, spokojnego tygodnia Wam życzę!