Wydana przez Agora. Warszawa (2011).
Wczoraj skończyłam nareszcie czytać „Pięknych dwudziestoletnich” Marka Hłaski. Szło powoli, ale to mnie akurat nie dziwi przy coraz bardziej absorbującym Janeczku.
Jakaż ta książka, zbiór wspomnień z życia samego Marka Hłaski, jest aktualna (z małymi wyjątkami)…Hłasko te opowieści zaczął przecież pisać dla paryskiej „Kultury” w połowie lat sześćdziesiątych a wiele aspektów poruszanych tam wciąż jest zaskakująco „świeżych”. Ot, chociażby ta wieczna jak widać kompletnie nieodwzajemniona miłość naszego narodu do Ameryki, która to miłość jak wspomniałam, nie spotyka się z żadnym konkretnym odzewem. Czy nastroje antysemickie, o których też pisze autor. Nie przypuszczałam, że książkę, którą zamierzałam czytać jako dziennik minionych lat i wspomnień samego Hłaski odczytam tak aktualnie!
Wspomnienia Hłaski dotyczą zarówno jego życia w Polsce jak i rozpoczętego dość szybko życia emigranckiego. „Awanturnik”, „wieczny tułacz”, takie określenia przychodziły mi wciąż na myśl podczas lektury. Osoba, która zdaje się, że całe życie usiłowała znaleźć swoje miejsce w życiu i której nie jestem pewna czy w stu procentach plan ten udało się zrealizować.
Nie jestem też pewna czy odnalazł on swoje własne miejsce wśród współczesnych mu wówczas literatów. Jedno jest pewne, po latach jego zapiski brzmią naprawdę mocno współcześnie. Wygląda na to, że od ponad czterdziestu lat mamy te same grzechy i te same miłości…
Wciąż też trapiło mnie przekonanie, że Hłasko czuł się mocno niedoceniony. Z jednej strony jakby sam odmawiający sobie właściwego mu miejsca wśród literatów tamtych lat, z drugiej jednak jakby mający świadomość swojej wielkości i tego, jak wśród nich się wyróżnia.
Wydaje się być osobą, którą targa wieczny niepokój, na co nie bez wpływu zapewne miał jego nałóg. I ten niepokój odczytuje się w jego zapiskach. Jak również w sposobie życia, wiecznej tułaczce, niemożności odnalezienia się wśród ludzi a równocześnie na byciu zaskakująco elastycznym w relacjach i w rozmaitych warunkach.
Na razie od Hłaski daję sobie spokój ale w kolejce czekają następne jego autorstwa książki więc pewnie coś niecoś jeszcze o nim kiedyś napiszę. W każdym razie pierwsze spotkanie z tym autorem wypadło w mojej ocenie nadzwyczaj korzystnie. Tym, którzy chcieliby poznać coś więcej na temat samego autora polecam przejrzenie jakiejkolwiek notki na jego temat, była to bowiem osoba bez wątpienia interesująca i niebanalna.
Moja ocena książki to 5 / 6.
