…że na Kabatach przejście przez ulicę graniczy nieomal z wygraną szóstką (no dobra, piątką) w grze losowej na cztery litery, skoro mój Mąż po raz kolejny płaci frycowe za bycie uprzejmym na drodze. Po raz kolejny kiedy ustąpił pieszemu (tym razem mamie z wózkiem) znów ktoś wjechał w tył jego auta. Piszę po raz kolejny bo opisywałam podobną sytuację tutaj (przy okazji, haha znalazłam u siebie takiego byka babola, że aż zęby zgrzytają, w tym starym wpisie:).
I tym razem na szczęście, niegroźnie, najważniejsze, że nikomu nic się nie stało, jedynie zderzaki panowie a raczej ich samochody, mają do wymiany ale…Przy tej okazji przypomniała mi się dyskusja, kiedy na forum ursynowskim bodajże ludzie rozprawiali o ustępowaniu pieszym i o tym, że zaprzestają bo co z tego skoro oni ustępują, skoro nie raz i nie dwa, idioci obok mają to w odwłoku i mkną sobie beztrosko, cóż z tego, że stwarzają realne zagrożenie dla przechodzącego pieszego czy pieszych. W dodatku na Kabatach i przyległościach jest kilka naprawdę niefajnych przejść i niestety, doszło tu do kilku śmiertelnych wypadków (większość z udziałem dzieci:(). Czy naprawdę komuś śpieszy się AŻ tak bardzo, że nie może odczekać sekundy? Już o agresji kierowców na naszych ulicach nie wspominam, bo to niestety, spory procent;/
Po raz kolejny czyjeś doświadczenie przypomniało mi, że życząc zawsze z różnych okazji ludziom zdrowia , mam rację. Zdrowie naprawdę najważniejsze, to nie truizm…
Przed nami weekend. Życzę Wam więc dobrego, spokojnego weekendu!
