Wyjątkowo z żalem pożegnałam Rok Smoka, który się zakończył…
Dziś bowiem wkroczyliśmy w Nowy Rok Chiński, Rok Wodnego Węża.
Rok Smoka, cóż mogę dodać…to był rok mój i Janeczka:) Oba Smoki zrealizowały w stu procentach plany i zamierzenia. Podobno, często tak czytałam, rok „własny” dla danego znaku właśnie często może nie być pomyślny. Dla mnie jest zawsze odwrotnie, lata Smoka, to „moje” lata, w których realizuję to, co nowe i przynoszące mi dobro. Tak było i tym razem więc nie dziwne, że pożegnałam go z żalem i sentymentem, ale za to z nadzieją wkraczam w Rok Wodnego Węża. Z nadzieją, bo jakby nie było, woda się tu ponownie pojawia (miniony Rok Smoka też był rokiem Wodnego Smoka) a to element zahaczający o mój Zachodni Znak Zodiaku, czyli Ryby, więc…
Mam nadzieję, że ten rok będzie dla nas co najmniej tak dobry jak miniony Rok Smoka a najlepiej aby był jeszcze lepszy!
Szczęścia dla Wszystkich życzę w tym Nowym Chińskim Roku Węża!:)
