„Zabójca z miasta moreli. Reportaże z Turcji”. Witold Szabłowski.

Wydana w Wydawnictwie Czarne. Wołowiec (2010).

Zupełnie przypadkiem dowiedziałam się o tej książce. Czyjaś znajoma na FB (Dublinia, czy to nie Twoja?) w którymś ze wpisów o niej wspomniała, a ja, raz, że ostatnio baaardzo formę reportaży polubiłam, dwa, Turcja współczesna mnie interesuje, trzy, Wydawnictwo Czarne pod tym kątem jeszcze nigdy mnie nie zawiodło i mimo na ogół wysokich cen wiem, że mogę śmiało sięgać po ich reportaże bo się nie zawiodę. 

Tak też się stało i tym razem. Nie napiszę nic odkrywczego podsumowując, że książka ta opowiada o sytuacji stania „w rozkroku” współczesnej Turcji. Pomiędzy dumą z przeszłości a chęcią wzbogacenia przyszłości o coś nowego. Pomiędzy tradycją Wschodu a dążeniem do staniem się poniekąd częścią Zachodu za sprawą wejścia do Unii Europejskiej.

Ale nie tylko o polityce pisze w swojej książce Szabłowski chociaż zajmuje ona faktycznie dość dużo miejsca, co akurat mnie nie dziwi bo Turcja obecnie faktycznie silnie dąży do przystąpienia do Unii chociaż z tego, co wyczytałam, wcale nie jest tak, że obywatele za tym wejściem głosują masowo.

Autor porusza też tematy kulturalne, ukazuje interesujące związki polsko-tureckie na przestrzeni wielu lat. Opisuje też dramatyczne losy kobiet tureckich czy też współczesne życie tureckiej młodzieży i jej dążenia i styl życia w niektórych aspektach zbliżony do zachodniego a w innym zaś jednak wciąż tradycyjne i zupełnie inne.
Dla mnie wstrząsającym ogromnie fragmentem był ten o usiłujących dostać się do Europy zachodniej mieszkańcach takich krajów jak chociażby Irak czy kraje afrykańskie, a którzy często giną u wybrzeży terytorialnych wód Turcji. Przy czym muszę przyznać, że mało ciekawie zostały przedstawione tam poczynania greckich władz w stosunku do tychże uciekających do Europy. Przyznaję, że o wielu sprawach nie wiedziałam. 

Ciekawy był też rozdział opowiadający o zamachowcu, który swego czasu usiłował dokonać zamachu na Jana Pawła II czy o słynnych już na całym świecie butach, które swego czasu poleciały w kierunku Busha.

Czy ta książka dała mi odpowiedź na pytania jakie zadaję sobie myśląc o współczesnej Turcji? Tak, na pewno. W niektórych aspektach oczekiwałabym może nawet więcej, jak współczesne życie moich równolatków i ich opinie dotyczące chociażby wejścia do UE.

Podoba mi się, że autor znajduje język z mieszkańcami tego kraju. Wyraźnie widać, że kraj ten jest w centrum jego zainteresowań i to się naprawdę czuje. 
Rozsmakowałam się w reportażach i coś czuję, że muszę poszukać na stronach Czarnego jakichś jeszcze reportaży dotyczących kraju, o którym tak naprawdę wciąż wiem za mało a może po prostu nic? Znając go jedynie z dwóch wyjazdowych wypadów w lecie. 

Nabrałam ochoty na nieco inną książkę autora, a mianowicie „Nasz mały PRL”, którą usiłowałam znaleźć na ebooku aby podobnie, jak tę przeczytać wygodnie na czytniku ale jakoś nie udało mi się znaleźć a być może za mało szukałam.

Moja ocena to 5 / 6.