„Zniknięcie słonia” Haruki Murakami…

…czyli co ostatnio przeczytałam na czytniku. A mianowicie ten zbiór opowiadań jednego z moich ulubionych autorów. Ten zbiorek stanowi punkt wyjścia dla późniejszych książek Murakamiego, na pewno „Kroniki Ptaka Nakręcacza” ale nie odczułam go jako czegoś w rodzaju wprawek.

Opowiadania łączy wzmiankowana tu i ówdzie postać Noboru Watanabe a narratorem jest najczęściej (chociaż nie jedynie) mężczyzna. Jak to najczęściej bywa u Murakamiego, często opiekun (trudno jest pisać „właściciel”:)) kota.

Opowiadania są jak to u Murakamiego, zarówno realistyczne, jak i nieco fantastyczne, oniryczne wręcz czy poruszające jakieś odczucie niepewności czy wręcz niepokoju. Podejrzewam, że jak zwykle może odezwać się sporo głosów krytykujących ten zbiór, mnie się jednak podobał, oceniłam go w mojej prywatnej ocenie na 5.5 / 6.

A teraz wzięłam się za kolejny ebook , tym razem kryminał, czyli poleconą na forum Kryminały i Sensacje Rosamund Lupton i jej „Siostrę”. Od samego początku wzbudza jakieś uczucie niepokoju, a to plus dla kryminału, mam nadzieję, że dobrego. Podobno dobry. Mam taką nadzieję. Znów, po „Dziedzictwie” , mamy do czynienia z bohaterkami, którymi są dwie siostry. I znów relacje między nimi są chyba dość skomplikowane. Zaczyna się od zaginięcia jednej z nich, w ostatnim miesiącu ciąży. Mam nadzieję, że lektura będzie udana, tym bardziej, że na czytniku czeka jeszcze druga książka tej pani czyli „Potem”.

Życzę Wam dobrego, spokojnego weekendu. Pogoda zdaje się nas nie rozpieści, więc niech przynajmniej nastroje będą dobre.

 

„Paradoks” mnie rozpieścił…

…:) i teraz powstaje powoli pytanie „co po?”…Bardzo się wciągnęliśmy, bardzo nam się podoba i bardzo klimatyczny ten serial a jednocześnie zdaje się, że gusta mas niekoniecznie rozsmakowane w nim bo zdaje się, że niską ma oglądalność (może, bo z naszych znajomych nikt nie ogląda, szkoda:( ) i zdaje się, że po Mikołajkach drugiej serii już nie zobaczymy. Chociaż, może? Życzę sobie tego. Kontynuacja tegoż ze wszech miar pożądana.

A mówiąc, że mnie rozpieścił, nie mam jedynie na myśli swojego wysublimowanego gustu a również fakt, że zupełnie przypadkiem, na fejsie, udało mi się wygrać nagrodę w konkursie dotyczącym właśnie tego serialu. Nagroda to fotka z autografami trzech aktorów odgrywających role głównie. Tadam, mam więc autograf Bogusława Lindy, Anny Grycewicz i Cezarego Łukaszewicza. Nie ukrywam, że bardzo się ucieszyłam;) Fotka oczywiście przyszła na adres do Mamy (jeszcze jak mnie Shalu „postraszyła” w innym miejscu, że a nuż a widelec na poczcie trafi się miłośnik serialu:) ale już ją mam, już mogę się cieszyć.

Swoją drogą, że też ten autograf Bogusława Lindy nie „trafił się” dwadzieścia lat temu:) 

projekt…

…”Kartki Świąteczne” wczoraj został przeze mnie i Janeczka rozpoczęty. Ponieważ mamy spory niedoczas, za wypisywanie kartek wzięliśmy się zawczasu:) Zresztą, tak się mówi, a za chwilę zaczyna się grudzień, więc…

W zeszłym roku robiłam to automatycznie, w tle leciała świąteczna płyta Michaela Buble’a, którą dostałam na Mikołajki.

Dawno wypisywanie kartek Świątecznych, a raczej podpisywanie ich nie sprawiło mi tyle frajdy. Dodanie imienia Janeczka do podpisu na kartkach-bezcenne:)

Myślicie już nad prezentami Świątecznymi? My większość będziemy musieli wybrać w necie, bo w tym roku wyjątkowo nie da się polatać po sklepach, ale już przemyśliwujemy. Mamy trochę pomysłów.

Dobrego, spokojnego tygodnia dla Was!

Wszystkich Świętych, Dzień Zaduszny…

…taki trochę nietypowy sobie zorganizowałam sobie trochę niechcący a wyszło-dobrze…
Ci, co odchodzą, nie odchodzą przecież na zawsze, wierzącym pozostaje nadzieja na życie pozaziemskie, niewierzący pocieszyć się mogą , że zmarli pozostają w naszej pamięci. Ale cóż, pamięć o obrazach tych, których już z nami nie mapo latach się zaciera, stąd fotki i inna próba utrwalenia obrazu, głosu itd…..

Jakiś czas temu moja Mama przywiozła mi pierwszą część rodzinnych slajdów. Nie pytajcie, dlaczego, ale swój obraz z dzieciństwa na kliszy, mogłam zobaczyć właśnie dopiero teraz.

I okazało się, że zrobiłam sobie taki prywatny, rodzinny Dzień Wszystkich Świętych…
Bo oto na zdjęciach, oprócz samej siebie z czasów, kiedy mam mniej niż rok, a potem z pierwszych Świąt, pierwszych Urodzin, drugich Urodzin, zobaczyłam moich Rodziców z czasów ich młodości, moją nieżyjącą już Babcię ze strony Ojca, moją nieżyjącą Chrzestną a Mamy Siostrę wraz z mężem…

„Patrz”, mówię do P. „taki zorganizowałam sobie wspomnieniowy wieczór, bo przecież tylu osób ze slajdów już z nami tu na ziemi nie ma”… 

Bardzo to wielka radość dla mnie była zobaczyć samą siebie. Teraz, kiedy mamy Janeczka, chciałam spojrzeć na wspomnienia z własnego dzieciństwa , utrwalone…i jaka radość, że po trzydziestu ponad przecież latach, jakość slajdów wciąż zadziwiająco dobra.

Karmiono mnie opowieściami, że jako dziecko byłam raczej poważna i szczerze, to nastawiłam się na obraz poważnego, mało uśmiechniętego dzieciaka a tu…na każdym zdjęciu mała Chiarka uśmiecha się do fotografującego ją Ojca takim słodkim, rozbrajającym uśmiechem, że aż łzy wzruszenia na widok siebie samej sprzed tylu lat pojawiły się w oczach.

Zostanie to dla Janeczka, może kiedyś chętnie sięgnie po wersję już współczesną, bo w punkcie foto nieopodal nas skanują slajdy, więc pozostanie wersja elektroniczna, dla tego nowego, młodego pokolenia. I tylko żal, że Emilka nigdy z Bratem nie będzie mogła siąść i uśmiechnąć na widok własnej Mamy, która kiedyś też była dzieckiem.

A na koniec, moja Mama wpędziła mnie w totalne kompleksy, na każdej focie super ubrana i ostrzyżona, aż się wierzyć nie chce, że ta pani spędziła z dzieciakiem w domu całe trzy lata, bo wygląda super i baaardzo młodo (była o rok młodsza, niż ja kiedy urodziłam Janeczka)…Wiem z opowieści znajomych, że Mama podobno wiele ciuchów odrzucała, odkąd to pamiętają (czyli z młodości totalnej) jakoby były one „za młodzieżowe”. No więc Mamo, nie, na szczęście udało Ci się ominąć rafy statecznej macierzy i wyglądasz na owych fotkach REWELACYJNIE:)i bardzo młodzieżowo i na pewno na dekadę mniej niż miałaś…I nie dziwię się, że miałaś takie powodzenie:)

A przede mną przeglądanie dalszych zbiorów, które Mama obiecała mi dostarczyć. Już się nie mogę doczekać tych emocji i wzruszeń, jakie będą mi przy tej okazji towarzyszyły…