z zupełnie innej beczki…

…porzucając temat lektur (obecnie czytam dawno wyczekiwaną książkę „Głową w mur Kremla”, również w formie ebooka, ta lektura akurat jest udana), to to, co dzieje się w pogodzie ostatnio naprawdę mocno przeraża. Zmartwiły mnie te trąby powietrzne, które nawiedziły Kujawsko-Pomorskie ostatnio. Znowu natura pokazała swoją siłę…okropnie przygnębiające obrazy wczoraj w tv widziałam, zniszczone domy, ale chyba (nie wiem, dlaczego) największe wrażenie zrobił na mnie widok zniszczonych setek hektarów Borów Tucholskich, te prawie stuletnie drzewa połamane jak zapałki…

Od dłuższego czasu stosujemy z P. terapię jak z rysunku Andrzeja Mleczki, który widziałam niedawno. Obym teraz dobrze go „odmalowała słowami”. Lekarz zaleca pacjentowi aby ten poprawił jakość swego życia i zaleca mu kurację (mam nadzieję, że dobrze teraz pamiętam) czyli „programy przyrodnicze tak, programy publicystyczne nie”. Robimy dokładnie tak samo. Odkąd mamy dekoder, zaczęliśmy z niego korzystać i nagrywamy sobie stosy programów przyrodniczych (najbardziej lubię te, których lektorem jest pani Czubówna, jednak naprawdę jest świetna!). Czasem podróżniczych ale właśnie głównie o zwierzętach czy przyrodzie. Zauważyłam, że brak oglądania polskich polityków i naszego polskiego piekiełka bardzo dobrze na nas wpływa a dzięki owym programom człowiek nie dość, że czuje się zrelaksowany to jeszcze naprawdę wiele ciekawych rzeczy się dowiaduje. 
Bardzo polecam taką terapię, gwarantuję poprawę jakości życia a na pewno zmniejszenie nerwów… 

Dobrego, spokojnego tygodnia Wam życzę.