…koszmarne, dają się we znaki. Noc z soboty na niedzielę była ciężka, ledwo co spałam, praktycznie tyle, co nic. Podobno upały mają potrwać do czwartku, zobaczymy, jest ciężko. Dziś w nocy burza, która praktycznie nie przyniosła żadnego orzeźwienia…Teraz też burza przed chwilą i również żadnego oddechu.

Przeczytałam „Uciec jak najwyżej. Niedokończone życie Wandy Rutkiewicz” Ewy Matuszewskiej. Miałam coś napisać, ale szczerze, nie mam siły, pogoda mnie osłabia, więc tylko odnotowuję. Jest to jednak lektura głównie dla pasjonatów gór i wspinaczki, chociaż ja sięgnęłam po nią nie ze względu na jakieś zainteresowanie wspinaczką czy alpinizmem a ze względu na ciekawą postać, o której mogłam przeczytać. Nie zawiodłam się, postać bardzo interesująca…Niedawno minęło dwadzieścia lat odkąd Wanda Rutkiewicz została w górach…

Zapomniałam wcześniej napisać, w czwartek bodajże był bardzo ciekawy dokument, zbiór filmów na temat miasta (to zdaje się projekt, wiem, że takie filmiki krótkie o mieście są też o Moskwie na przykład) „Świat od świtu do zmierzchu. Tokio”. Polecam, jak będą powtarzać i ktoś by się wahał. Może też można gdzieś indziej go obejrzeć. Film pokazuje jakiś fragment życia różnych osób, tu był i wróżbita, do którego ludzie przychodzą po wróżby, i lekarz, i próba teatru No, i teatr inny, również uchodźcy z terenów dotkniętych zeszłoroczną katastrofą tsunami i tego, co miało miejsce w japońskiej elektrowni atomowej.

Życzę Wam dobrego, spokojnego tygodnia.

Dodaj komentarz