o sztuce i nie tylko…

Wczoraj dostałam dwie przesyłki, które sprawiły mi wiele radości. Jedna to kartka z Pragi, od Dublinii, stereoskopową (o stereoskopii można przeczytać tu). Pierwszy raz taką otrzymałam. Mam wrażenie, że przeniosłam się w czasie bowiem widoczek ( o ile się nie mylę Złotej Uliczki) jest w kolorze sepii, zaglądam sobie przez specjalne okulary i voila, mam wrażenie trójwymiarowości. Niesamowite. Dziękuję, bo nie dość, że sama w sobie kartka fajna, to niezwykły gadżet przy tym, coś zupełnie innego niż zwykłe pocztówki, co nie znaczy, że zwykłe również nie cieszą.

Ika zaś przysłała mi pakiet ośmiu kart z reprodukcjami obrazów z Japonii autorstwa pani Agnieszki Słodkowskiej. W Miejskiej Galerii Sztuki w Częstochowie do 9 października ma miejsce wystawa „Japanorama.”  
Obrazy pani Agnieszki Obrazy są fantastyczne, są to bowiem „obrazy”, migawki , jak zresztą brzmi podtytuł wystawy są to „Migawki z Bardzo Dalekiego Wschodu”. Może wolę spojrzenie na Japonię właśnie malarki a nie autorów książek spoza kraju, którzy według mnie oczywiście, tak często nie do końca umieją się znaleźć w japońskiej rzeczywistości i albo przesładzają albo przesadzają z krytyką?
Słodkowska skupiła się w swojej malarskiej opowieści z Japonii na mieście. Urbanistyczne relacje to to, co lubię a japońskie metropolie przedstawione w obrazach przez pryzmat opowieści o zwykłych mieszkańcach, to jest to, co sprawiło mi wiele radości podczas oglądania. 

Zapewne karnety z reprodukcjami nie ukazują wszystkich powstałych japońskich obrazów, które są wystawione na wystawie, ale i tak wystarczą aby moja wyobraźnia poszła w ruch! Oglądam je, przeglądam i odnoszę wrażenie, że za sprawą jakiejś niezwykłej mocy jestem w tych obrazach. Oto stoję na jednej z ulic miasta a obok mnie przechodzą dwie ubrane w piękne kimona mieszkanki miasta (być może to Kioto?).  Przyglądam się grupie japońskich biznesmenów, którzy urządzili sobie przyjęcie hanami pod kwitnącymi drzewami wiśni i właśnie raczą się a to sushi a to kieliszeczkiem sake…Jakaś zaspana kobieta (a może się mylę, może nie przeciera oka a zasłania ucho bo na ulicy jest gwarno?) usiłuje porozmawiać z kimś przez telefon komórkowy jakiegoś poranka w drodze do pracy.
Stoję wieczorem na zakorkowanej ulicy, na której auta stoją zderzak w zderzak, wprost słyszę odgłos klaksonów (nie wierzę, że prędzej czy później komuś nie puszczą nerwy). W ich szybach odbijają się migoczące kolorowe neony stwarzające feerię barw. Ulice są oświetlone, światło to to, co gra w mieście, bowiem zarówno okna okolicznych biur oświetlone rzęsiście. Jest gwarno, ruch, miasta żyją. Gdzieś w bocznej uliczce, co nie znaczy, że pozbawionej świateł i barw, jakaś kobieta z tym tak charakterystycznym dla japońskich ulic przezroczystym parasolem coś właśnie kupuje. Usiłuje przytrzymać ów parasol ramieniem, aby z portmonetki wyjąć odpowiedni banknot i zapłacić za coś, co właśnie kupiła. Sprzedawca cierpliwie czeka. Nigdzie mu się przecież nie spieszy.

Moi czytelnicy, szczególnie mieszkający w miastach wiedzą, że bardzo lubię ujęcia miast właśnie, ale te ukazujące ludzi, ludzi, ludzi. To lubię na fotografiach, jako, że sama w miastach będąc przyglądam się ludziom zachłannie. Autorce obrazów udało się oddać miasto tak, jak sama lubię je oglądać, z jego życiem, wrzeniem, hałasem, miganiem świateł, neonów tak dokładnie skopiowanych przez Słodkowską. Jak tak czytam to, co piszę, to mam wrażenie, że nie umiem wyrazić właściwie słowami całego tego wrażenia, jakie mam na widok owych reprodukcji. Wydaje mi się, że jak to opisuję brzmi to strasznie płytko. A tak nie jest. Domyślam się, że obrazy są jeszcze bardziej interesujące, kiedy ogląda się je w Galerii i można oglądać położenie farby, kiedy gra na nich światło. Czy są wtedy jeszcze bardziej”fotograficzne”? Ika, powiedz, Ty je oglądałaś. Mój P. oglądając ze mną reprodukcje był przekonany, że jedna z nich to zdjęcie właśnie. To chyba komplement? 

O samej wystawie możecie poczytać tu.

A strona artystki tu.

Minusem reprodukcji jest to, że nie ma na nich napisanych tytułów obrazów, może tego, z jakiego miasta to obraz, roku powstania, wymiarów, tego, czego ja bym akurat oczekiwała, no, ale to taka uwaga techniczna. 

Za niespodzianki i pamięć bardzo Wam dziękuję.