
Wydało Wydawnictwo W.A.B. Warszawa (2011).
Przełożyła Aleksandra Stronka. Tytuł oryginału Posmiertnyj obraz.
No cóż, zawód, niestety. I to kolejna książka Marininy, która ukazała się na naszym rynku, a która mnie zawiodła. Poprzednia, nie była przynajmniej z Anastazją Kamieńską, więc myślałam, cóż, tu widać bohater „tworzy” książkę, a przynajmniej po części, ale nie. Nie bardzo wiem, czy to jakieś wewnętrzne zmęczenie materiałem u autorki, bo książka z roku 1995, więc w sumie chyba nie. Nie wiem. Jak do tej pory nie lubiłam Nastki Kamieńskiej z książki na książkę coraz bardziej, ale to jak widzę było na plus. Bo irytowała mnie jej postać, jej niby nie a jednak oczekiwanie podziwu, admiracji. Denerwowało mnie, że jest po prostu mało sympatyczną osobą, ale przynajmniej właśnie budziła jakieś uczucia, nieważne, że irytacji. W tej części opowieści o major Kamieńskiej sama Kamieńska zdaje się być mocno mdła, niemal wyblakła. Cóż, pozostaje jej życzyć, aby to nie świeże zamążpójście nie powodowało tego wyblaknięcia.
Czego mi zabrakło? Świeżości opisów miasta, którym przecież żyje zarówno sama autorka, jak wykreowana przez nią postać, barwnej analizy tła , zarówno właśnie w opisie miejsc, scenografii, jak również w doborze koloru stworzonych bohaterów. Tego wszystkiego, co do tej pory powodowało, że kiedy czytałam opis późnej jesieni u Marininy, to niemal czułam lodowatą breję wlewającą mi się do buta, jakbym sama stąpnęła w wybrakowany fragment chodnika przy jednej z moskiewskich ulic.
Sama intryga kryminalna również na kolana nie rzuciła, powody postępowania mordercy również bardzo wydumane. Jakieś pozaczynane wątki poboczne, które urywają się nieco, ogólnie odnosiłam wrażenie lekkiego chaosu. Wielka szkoda.
Tym razem major Kamieńskiej przyjdzie rozwiązywać sprawę morderstwa młodej, wybijającej się dopiero ale mającej przed sobą świetlaną przyszłość aktorki Aliny Waznis. Dla Anastazji środowisko aktorsko reżyserskie jest nieco dalekie, dlatego prosi o pomoc dawnego kolegę z pracy a obecnie pełniącego funkcję szefa ochrony w studio filmowym , w którym pracowała młoda aktorka. Szybko okazuje się, że całkiem sporo osób mogło mieć pretensje do gwiazdy. Powodów do nielubienia było dość dużo a często wystarczy jedna chwila kiedy ktoś da ponieść się niepotrzebnym emocjom i nieszczęście gotowe.
Oczywiście i tym razem jednak Anastazji uda się rozwikłać tę sprawę.
Daję 4 / 6 i to nieco z sentymentu do serii i z nadzieją, że następne przygody major Kamieńskiej okażą się jednak bardziej interesujące i godne lepszej oceny.
