…za wszystkie życzenia na Narodziny Emilki i z powodu Jej Odejścia, jakie od Was otrzymaliśmy.
Dziękuję też za to, że wciąż pamiętacie o moich pocztówkowych zbiorach i podsyłacie coś niecoś. To trochę wiąże mnie, prowadzi jakąś nitkę z życiem przed tym życiem, czyli w jakiś sposób przypomina o tym, co kiedyś mnie cieszyło czy radowało. Nie wymienię wszystkich miejsc, z których dostałam kartki, ale świadczą one o tym, że macie udane wyjazdy czy wakacje. Dzięki za pocztówki z Helu, Władysławowa, Roztocza, Izraela, Turcji, Krety i co muszę odnotować, Pragi. A tę muszę odnotować specjalnie, bo to pierwsza kartka od kogoś, kto wprost napisał, że jemu się Praga nie podoba i jest według tej osoby przereklamowana. Nie byłam, więc nie wiem, ale własne zdanie można mieć, więc przyjmuję, może kiedyś zobaczę sama, jak to jest z tą Pragą, ale na razie mnie jakoś nie kusi…Nie dlatego, że według kogoś z Was przereklamowana, ale chyba dlatego, że mnie ostatnio chyba niewiele kusi;(
Wczoraj otrzymałam piękny prezent od Atsanik z Kanady, za który muszę osobno podziękować. Dostałam piękny łapacz snów. To nie pierwszy łapacz snów, jaki ktoś z Was mi podarował (wiem, te moje koszmary stają się powoli legendą) , ale ten jest z Kanady, robiony przez Indian, tym bardziej cenię, jako, że Kanada kiedyś tak mnie do siebie przyciągała niezwykle…Wzruszyłam się tym prezentem, że ktoś tam o mnie myśli, wysyła pozytywną energię…Do tego karta z reprodukcją pracy Maxine Noel , ja otrzymałam „Sun Catcher”.
Lubię sztukę indiańską. Kiedyś ktoś podarował mi amulet zrobiony właśnie przez Indian Ameryki Północnej, niestety, amulet się popsuł, kamień, z którego był wykonany pękł przy jakimś upadku;( mam też indiańskie kolczyki, nie wiszące, co pewnie może kogoś zdziwić, a sztyfty do uszu z ładnym turkusem…
Dziękuję za pamięć i dobre emocje…
