…właśnie na gazecie wyczytałam, że wszyscy narzekają. Myślałam, że tylko u nas ta swołocz komarowa się rozpleniła. Jeśli narzekałam w zeszłym roku, to wtedy to było nic, teraz jest koszmarnie. Środki przeciw komarom pomagają według mnie względnie. A i te w domu, włączane do kontaktu nie do końca, zawsze jakiś się prześlizgnie przez zaporę i rankiem oczekuje mnie uśmiechnięty jak drapieżny wampir w łazience. Wczoraj stoczyłam dwie nierówne walki z dwoma niezależnie zaczajonymi na mnie tamże. Raz myłam zęby, więc cwany wiedział, że nie mam jak go dopaść. W naiwności swojej myślałam, że może uda mi się go zatopić, w rezultacie cała łazienka zalana a ja w końcu rozplaszczyłam go na ścianie, chociaż się ich brzydzę. Drugiego ubiłam, kiedy myłam ręce (znowu wiedział, że mam je zajęte) zdecydowanym klaśnięciem. 
Brrr…Z niepokojem myślę o zbliżającym się wyjeździe. Nie wiem, szczerze mówiąc, czy Kotlina Kłodzka obfituje w komary? No nic, oby nie. Chociaż optymistką po tegorocznych lipcowych ulewach bym nie była. Nie wiem, jak Wy, ale ja jako alergik naprawdę źle znoszę ukąszenia komarów, bąbel rozlewa się naprawdę spektakularnie.

Z życia sąsiedzkiego, od dłuższego czasu sąsiedzi z góry dołożyli do swojego stałego repertuaru nowość. Doszły awantury. Od „ligthowych” z tylko wulgarnie wywrzaskiwanymi przez któryś męski głos przekleństw do takich fest, jak ja to nazywam z rzucaniem czymś twardym i hałaśliwym na podłogę a niestety, nasz sufit. Dziś rano obudziła mnie ta lightowa, bez walenia w podłogę. Awantur do tej pory chyba nie było, chociaż teraz nie wiem, być może to , co brałam za dzieciaków kłótnie rodzeństwa było awanturami? Z tym, że wtedy nie było tak strasznie wulgarnie. Zastanawiam się, który to pan taki awanturny, mężuś czy wyrośnięty już syn student. No i co tu z takimi zrobić? Nie mam pojęcia, szczerze mówiąc, a przyznam się Wam, że taki „bierny” udział w czyjejś awanturze działa na mnie bardzo nieprzyjemnie, naprawdę takie złe emocje jakby z góry spływały;( 

Dodaj komentarz