cisza, jak ostatnio napisała jedna blogowiczka…

…na ogół oznacza same dobre wiadomości. Mnie życie nauczyło, że nigdy tak nie jest.
3 maja, w moje Imieniny przyszła na świat nasza córeczka, Emilia, która jest dla mnie najpiękniejszym prezentem Imieninowym, jaki mogłabym sobie wymarzyć.
Poród był nieplanowany, szybki i miał bardzo dramatyczny przebieg, nie chcę tu teraz się rozpisywać, bo pędzę po raz pierwszy na OIOM do CZD, gdzie leży nasza córcia.
Na chwilę obecną jej stan jest stabilny ale wciąż ciężki. Liczy się tak naprawdę każda godzina. Wdało się zapalenie płuc, saturacja jest tym co martwi lekarzy. Ogólnie napiszę tak, nie życzę najgorszemu wrogowi tego, przez co teraz przechodzimy.
Jeśli piekło istnieje, to po nim stąpam.
Na przemian modlę się i płaczę.
Tych, którzy wierzą w modlitwę, ze szczerego serca proszę o nią w intencji Emilki.

Całą ciążę miałam zrypaną psychikę, całą ciążę drżałam o nią i okazuje się, że matczynej intuicji nie powinno się nigdy lekceważyć.

Kochani, to tyle, chciałam zostawić wiadomości , bo wiem,że czyta mnie tyle serdecznych nam osób, a im więcej dobrych emocji do nas wysłanych, tym wierzę, że musi pomóc.
Musi, prawda?