drogie Panie…

…może jestem niepoprawna politycznie w dniu, który triumfy święcił podobno najbardziej za PRL’u (chociaż mam wrażenie, że nigdy nie upadła ta tradycja;), ale co tam. W tym dniu życzę wszystkim odwiedzającym, czytającym mnie kobietom, aby było im jak najlepiej.
A teraz życzenia może nieco przewrotne. Życzę Wam, aby nikt Wam nigdy nie wmówił nic na odwyrtkę jak to Wy czujecie. Czyli jak chcecie robić karierę zawodową, nie dajcie się wkręcić, że waszą rolą jest matkopolizm i jesteście wyrodne matki jeśli wrócicie do pracy po macierzyńskim. Z kolei, jeśli realizujecie się najlepiej jako mamy i opiekunki domowego ogniska, nie dajcie sobie wmówić, że brak Wam ambicji, bo odwalacie kawał dobrej roboty (aczkolwiek niestety, często niedocenianej).

Jeśli Wam dobrze jako małżonki, to nie dajcie się omamić, że powinnyście czuć się winne szczęśliwości z własnym mężem bo najlepiej w wolnym związku partnerskim, jak Wam dobrze w wolnym związku partnerskim, to nie dajcie się zwariować na zalegalizowanie, bo "tak wypada, bo rodzice nalegają"…A jak Wam dobrze jako singielki, niech tak właśnie będzie;)
Jednym słowem drogie Kobiety, Panie, Baby, wiedzmy, co jest dla nas najlepsze, czujmy to pełnią serca i spełniajmy się dokładnie tak, jak chcemy, pragniemy, odrzućmy modne na daną chwilę trendy i realizujmy się same, bo nikt o nas tak nie zadba jak my same o siebie nie zadbamy, ja Wam to mówię;)
Daruję Wam wirtualny kwiatek, każdej z Was taki, jak najbardziej lubi.
Ja poproszę o bukiet tulipanów;)

czas gna…

35 lat jakby nie było. I pomyśleć, że 25 lat było już dekadę temu. Ale to brzmi. Od 25 tych Urodzin czas zaczął mi gnać. Do tamtej pory czułam, że się rozkręca, ale od tej "ćwiartki" właśnie zaczął swoją galopadę na całego.
Wiem, że według niektórych 35 lat to starość, ja co prawda nie pamiętam, abym tak myślała, ale jak komentarze niektórych dzieci czytam na necie, to nie mogę się od takiej refleksji odpędzić, jednak ja, szczerze mówiąc, czuję się młodo i tak zamierzam trzymać przez najbliższe długie lata.
Rok miniony bardzo dla mnie specyficzny. Życie mocno zweryfikowało moje podejście do niego. Ogromnie i nagle zmieniły mi sie priorytety, zobaczyłam w ostrym świetle, jak śmieszne były niektóre sprawy, problemy, którymi zaprzątałam sobie głowę jeszcze nie tak dawno. Już zupełnie co innego jest teraz ważne. Dorosłam w sposób przyspieszony? Może…
Jakby kto chciał powinszować mi, to to jest taki właśnie wątek.

Amerykanie mają swojego świstaka Phila…

…a my mamy koty burasy;)
Wiosna bezsprzecznie nadciąga, są na to dowody.
Wczoraj w godzinach wieczornych usłyszeliśmy dobiegające z patio rozdzierające i to charakterystyczne dla marcowych kotów miauczenie. Patrzcie państwo, jaki akuratny. Pierwszy marca i ten oznajmia;)
I proszę mi tu nie wyjeżdżać z tym kawałem, w którym to kot brodząc rodowymi klejnotami po śniegu rozdarł się z rozpaczy jak mu ww klejnoty zmroziło a ludzie z uśmiechem łagodnym stwierdzili, że "wiosna idzie, kota nie oszukasz".
Ten kot zdecydowanie oznajmiał panią wiosnę i tego się trzymamy;)