
Wydana w Wydawnictwie Świat Książki. Warszawa (2011).
Przełożyła Agnieszka Wyszogrodzka-Gaik. Tytuł oryginalny If you follow me.
Tytuł trochę odstrasza, nie wiem, dlaczego ale mnie kojarzy się z jakimś romansidłem, w którym ona poznaje jego i po perypetiach żyją długo i szczęśliwie. Dlaczego więc się skusiłam? To jasne, bo Japonia w tle;)
I mimo, że miałam obawy i trochę obawiałam się takiego stereotypowego potraktowania tematu, zostałam miło zaskoczona.
Tak naprawdę akcja książki mogłaby się dziać w innym miejscu, do którego trafia się czasem trochę na zasadzie przypadku i nie do końca wie, czego się po miejscu, ludziach je zamieszkujących spodziewać. Wynikają więc rozmaite sytuacje czasem bardziej zabawne, czasem mniej, pokazujące, że owszem, przy wszystkich podobieństwach ludzi są różnice, które się objawiają i czasem prowadzą do nieciekawych sytuacji.
Bohaterka książki Maleny Watrous trafia do Japonii nieco przypadkiem, z dwóch powodów. Jeden to fakt, że właśnie zaczęła związek z dziewczyną, która do Japonii jako nauczycielka języka angielskiego się wybiera. Drugim powodem jest to, że Marina straciła właśnie jakiś czas temu ojca. Ojciec jej popełnił samobójstwo i jak to najczęściej bywa w takim przypadku, odciska się to na życiu całej rodziny. Dwudziestodwuletnia Marina nie potrafi sobie dać z tym rady, coś ją uwiera, widać, że emocje nią rządzą i chyba chce wykorzystać wyjazd do Japonii w celu nauczania jako przerwę od dotychczasowego życia, myśli, emocji, tego, co się w niej i koło niej nazbierało. Czy jest to najlepszy pomysł na ucieczkę od problemów? Szybko przekonuje się, że nie, że bagaż doświadczeń, wspomnień zabiera się z sobą jak niechcianą, ciężką walizkę, którą jednak ktoś przykleił nam do dłoni i nie możemy jej wypuścić.
Tak więc ta powieść opowiada nie tylko odkrywaniu tego, co nowe, nowego miejsca zamieszkania i nowej kultury, to przede wszystkim odkrywanie samej siebie. Tak przynajmniej ja ją odebrałam.
Marina trafia do bardzo małego miasteczka Shiko, na Półwyspie Noto. Miejscowa społeczność żyje tym, czym zawsze żyją ludzie w małych miejscowościach. Ta społeczność dodatkowo ma zajętą głowę elektrownią jądrową, jaka jest nieopodal i która zdaje się mieć całkiem sporo przeciwników. Jakże aktualne w obecnej sytuacji…
W swojej książce autorka porusza problem, o którym dopiero co miałam okazję czytać w książce Rafała Tomańskiego, czyli problem uczniów wyobcowanych ze szkolnego środowiska, którym się dokucza i którzy to często odcinają się od życia zewnętrznego na całe lata. Pisze też o problematyce, znowu poruszanej we wspomnianej przeze mnie książce Tomańskiego, a więc o zachowaniu agresywnych uczniów w szkole i fakcie, który może zaskakiwać, a mianowicie o tym, że to nie ofiary takich agresywnych uczniów wygrywają w takim starciu a wręcz odwrotnie. Słabsi są na z góry przegranej pozycji, a na przykład w sytuacji, kiedy uczniowie molestowali nauczycielkę, to nie ich się ukarało a nauczycielka opuściła szkołę. Odwrócone pojęcie wyciągania właściwych konsekwencji.
Poruszony jest również problem niechcianych ciąż u nastolatek i również tu podkreślone jest, jak wiele aborcji dokonywanych jest w Japonii właśnie u nastolatek. Tak więc autorce udaje się w swojej książce zaznaczyć współczesne problemy Japonii, jej życia codziennego a nie skupia się jedynie na swojej bohaterce.
Muszę przyznać, że książka spodobała mi się o wiele bardziej, niż się na to nastawiałam i jestem zadowolona, że po nią sięgnęłam.
Moja ocena to 5 / 6.
Zainteresowanym polecam stronę autorki, jest tam nawet odnośnik do jej bloga.
