„Sama na drodze”. Le Tan Sitek.



Wydana w Wydawnictwie Świat Książki. Warszawa (2011).


Muszę przyznać, że to pierwsza książka autorstwa osoby pochodzącej z Wietnamu, jaką miałam okazję przeczytać, tym większe było moje zainteresowanie tą książką właśnie.
Już sama autorka ma ciekawą biografię. To osoba, która urodziła się w Chinach, następnie spędziła dzieciństwo i młodość w rodzinnym Wietnamie. Studia zaś odbyła w Polsce, a architekturze, którą przyszło jej zgłębić, jak widać towarzyszyła nauka języka polskiego, która zapewne wspomogło małżeństwo z Polakiem (jak wnioskuję po nazwisku). Obecnie zaś mieszka w Norwegii. Barwna to więc biografia a jak sądzę, wiele autobiograficznych elementów z życia samej autorki znalazło się właśnie w jej książce "Sama na drodze".
Książkę tę na potrzeby wydania w Polsce autorka sama przetłumaczyła z pierwszego języka, jakim był oczywiście język wietnamski.

"Sama na drodze" to opowieść o An, dziewczynce, której ojciec umiera kiedy mała ma osiem lat. Jej matka wiezie ją do rodziny ojca w głębi Wietnamu i wizyta, która początkowo ma trwać niedługo, zmienia się w dziewięcioletni pobyt An u babci ze strony ojca i jej rodziny.
Dla An zaczyna się zupełnie inne życie, jednak to ona sama jako bardzo małe dziecko podejmuje swoją pierwszą świadomą decyzję dotyczącą dłuższego pozostania przy rodzinie ojca a nie z matką, która zakłada z nowym partnerem rodzinę.
W książce poznajemy więc lata dzieciństwa i młodzieńcze An, która spędza je na wsi. Szybko przyzwyczaja się do zupełnie innego stylu i tryby życia, łatwo się wdraża. Babcia, mimo, że nie jest może zbyt wylewną osobą, jednak jest dla An dobra i ciepła i potrafi sprawić, że wraz z innymi kochającymi dziewczynkę członkami rodziny sprawią, że dzieciństwo An będzie bardzo udane i przyjemne.

Po dziewięciu latach następuje i tak odwlekane z różnych przyczyn spotkanie prawie dorosłej już bo niemal siedemnastoletniej córki z matką. Nie jest to, jak można się domyślać łatwe spotkanie po latach. Chyba obie strony odzwyczaiły się od siebie i mimo dobrej woli, wiadomym jest, że ich dawne relacje nigdy już się nie powtórzą, że zbytnie oczekiwania były chyba na wyrost. An jest już prawie dorosłą kobietą, która ma swoje wyobrażenie przyszłości i życia. Jej matka, pomimo, że zdaje sobie sprawę z faktu, że córka jest dorosła, wciąż ma nadzieję na możliwość traktowania jej jak dziecko.

Bardzo podobał mi się opis życia na wietnamskiej wsi wraz z barwnym i kolorowym opisem życia tamże, obyczajami, zwyczajami, tamtejszej kultury (tak różnej od kultury życia już w wielkim wietnamskim mieście). Dodać do tego można smakowicie brzmiące opisy egzotycznych potraw, opis tak innej niż znamy roślinności. Wszystko to składa się na barwną i wciągającą opowieść z życia dorastającej dziewczyny, której dzieciństwo i młodość przypada na lata walki Wietnamczyków o uzależnienie się od wpływów Francji i odzyskanie pełnej niepodległości.

Wiem, że niektórym może przeszkadzać narracja prowadzona w czasie teraźniejszym. Mnie osobiście to akurat nie przeszkadza, więc nie miałam problemu podczas lektury książki.

Autorka z tego, co gdzieś wyczytałam, ma zamiar kontynuować historię An i jak zapowiada, jej dalszy ciąg dziać będzie się między innymi w Polsce, gdzie wyśle swoją bohaterkę na studia. Ja z chęcią przeczytałabym ciąg dalszy tej opowieści.

Moja ocena książki to 5 / 6.