
Wydana w Wydawnictwie MUZA SA. Warszawa (2011).
Dziwnie się czuję pisząc o tej akurat książce w tej sytuacji. W sytuacji, w której Japonia toczy nierówną walkę ze skutkami żywiołu, w chwili, w której nie dość, że dotknęło ich i dotyka trzęsienie ziemi, tsunami, to nie wiadomo, co będzie w związku z sytuacją w elektrowni atomowej.
Decydując się na lekturę nie przypuszczałam, że tak naprawdę tok lektury będzie przeplatał się z takimi wiadomościami jak również i z własnymi refleksjami i jak bardzo trywialne staną się poruszane w książce tematy, które przecież w innej sytuacji tak mnie interesują i ciekawią.
Książka Rafała Tomańskiego to zbiór jego własnych refleksji i obserwacji poczynionych podczas zarówno pobytu w Japonii, jak i w wyniku jego osobistych jak również naukowych studiów nad Krajem Kwitnącej Wiśni.
Jest to nacechowana subiektywizmem relacja i ocena z obrazu Japonii współczesnej. Czytelnik, zwłaszcza ten, któremu Japonia obca nie jest zapewne nie ze wszystkimi tezami autora się zgodzi. Ja się nie zgadzałam z niektórymi, co nie znaczy, że nie przeczytałam chętnie oceny i tego, jak postrzega ten kraj i zmiany w nim zachodzące sam autor.
Na samym początku , szczególnie z rozdziale poświęconym pierwszemu wrażeniu, odnosiłam wrażenie, że autor wręcz powiela krążące o Japończykach stereotypy i to nieco mnie nawet zirytowało. Potem jednak było już lepiej, szczególnie, kiedy autor skupił się na obserwacjach społeczno kulturowych, które to mnie zawsze interesują najbardziej. Obyło się bez nadmiernego, często prowadzącego do przesady analizowania i rozkładania na czynniki pierwsze.
Oprócz bowiem tematyki dość już "oklepanej" kiedy mówi się o tym kraju, jak problem karoshi, powstaniu hoteli miłości czy manii gry w pachinko autor poruszył inne tematy, które mnie osobiście zainteresowały o wiele bardziej.
I tak poruszył problem, o którym już kiedyś pisałam po obejrzeniu ciekawego dokumentu, a mianowicie wystąpienie "syndromu męża na emeryturze" (zainteresowanym polecam przeczytanie mojego wpisu o tym filmie), fakt sprzeciwiania się tradycyjnemu pojmowaniu roli kobiety coraz większej ilości młodych japońskich kobiet czy chociażby zwiększającej się liczbie samobójstw wśród młodzieży. Poruszył też i inne tematy, które mnie osobiście ciekawią a mianowicie specyficzne podchodzenie do spraw seksu, wczesne rozpoczęcie współżycia wśród nastolatek, a niekoniecznie najwyraźniej myślenie o zabezpieczeniu, skoro występuje tam tak wielka ilość dokonywanych przez te dziewczyny aborcji. Pisał o młodych ludziach, którzy nie umieją odnaleźć się w życiu i egzystują na utrzymaniu rodziców latami, często wręcz nie opuszczając zupełnie domostwa.
Pisał też o zmieniającym się podejściu do literatury, która mniej teraz sięga w stronę tradycji a sięga po nowe formy wyrazu jak chociażby książki, które najpierw powstają na telefonach komórkowych.
W podsumowaniu autor stawia tezę, że współczesnych mieszkańców Japonii dotknął syndrom niejakiego rozdwojenia narzuconego przez kulturę. Uważa on ponadto, że kraj ten zaczyna tracić siebie i własną świadomość i nie widzi ucieczki z tej równi pochyłej.
Czy się z nim zgadzam? Nie. Ale i też nie zamierzałabym się z nim spierać. Uważam bowiem, że jeśli już, to tego typu zjawiska dotyczą niestety, nie tylko tego kraju a większości z nich.
Słusznie jednak Tomański stwierdza jednak, żeby absolutnie nie oceniać Japończyków po pozorach, be zadania sobie trudu wniknięcia głębiej w mechanizm zachowań. Takie stwierdzenie jednak powinno się chyba odnosić do wszystkich "obcych nam", których zamierzamy poznać.
Ogólnie mówiąc, książka mnie zainteresowała, chociaż, jak mówię, nie sprzyjała może w danej chwili skupieniu się na lekturze sytuacja i wiadomości płynące z radia i telewizji na temat kataklizmu, który dotknął kraj, którym tak się przecież interesuję.
Myślę jednak, że dla kogoś, kto hobbystycznie interesuje się tym krajem ta książka okaże się interesującą lekturą.
Moja ocena to 4.5 / 6.
