35 lat jakby nie było. I pomyśleć, że 25 lat było już dekadę temu. Ale to brzmi. Od 25 tych Urodzin czas zaczął mi gnać. Do tamtej pory czułam, że się rozkręca, ale od tej "ćwiartki" właśnie zaczął swoją galopadę na całego.
Wiem, że według niektórych 35 lat to starość, ja co prawda nie pamiętam, abym tak myślała, ale jak komentarze niektórych dzieci czytam na necie, to nie mogę się od takiej refleksji odpędzić, jednak ja, szczerze mówiąc, czuję się młodo i tak zamierzam trzymać przez najbliższe długie lata.
Rok miniony bardzo dla mnie specyficzny. Życie mocno zweryfikowało moje podejście do niego. Ogromnie i nagle zmieniły mi sie priorytety, zobaczyłam w ostrym świetle, jak śmieszne były niektóre sprawy, problemy, którymi zaprzątałam sobie głowę jeszcze nie tak dawno. Już zupełnie co innego jest teraz ważne. Dorosłam w sposób przyspieszony? Może…
Jakby kto chciał powinszować mi, to to jest taki właśnie wątek.
