„Pułapka na sponsora”. Tatiana Polakowa.

Wydana w Klub dla Ciebie. Warszawa (2010).
Przełożyła Ewa Skórska.
Tytuł oryginału Kapkan na sponsora.

Doczekałam się! Po porzuceniu bez słowa przez wydawnictwo Rzeczpospolita książek Polakowej byłam niemal pewna, że nie uda się i że żadne z wydawnictw nie podejmie się kontynuacji a tym samym rozpoczęcia nowego cyklu. No, bo jak to, ani to Marinina, ani osławiony autor skandynawski, pewnie niszowa autorka. To, że tak nie jest mogłam się przekonać po tym, jak wiele osób wchodziło na mój blog z hasłem "Pułapka na sponsora", ale nie ukrywam, byłam przekonana, że z książkami Polakowej mogę się pożegnać. Jakąż miłą niespodzianką okazała się informacja od jednej z czytelniczek bloga o wznowieniu książek Tatiany Polakowej na naszym rynku.

Po tym wstępie przechodzę już do samej książki. Ci, którzy czytali wcześniejszy cykl o Oldze Riazancewej przekonają się, że autorka umie tworzyć postaci zgoła od siebie odmienne. Mnie  cieszy, bo lubię, jak autorka ma pomysły na bohaterkę różne, raz jest to wamp czy dziewczyna mafioza, raz z kolei zwykła niby to osoba wplątana w niezwykły zbieg okoliczności. Jeśli chodzi o postać z nowego cyklu jest to pracująca w biurze podróży Anfisa, której najlepszą przyjaciółką jest nieco zwariowana ale sympatyczna i mająca sto pomysłów na minutę, Żenia, dziennikarka.
Pewnego dnia Żeńka wpada na jeden ze swoich niezwykłych pomysłów, z tym, że ciekawe, że dotyczącym nie jej samej a Anfisy. Otóż najlepiej będzie, jak Anfisa napisze powieść, którą Żeńka, jak najlepszy agent literacki zajmie się i postara aby została wydana. Przyszła autorka ku początkowemu rozczarowaniu Żeni nie chce pisać romansidła (nie dziwię się jej, szczerze mówiąc) i nieco drogą przypadku, popełnia kryminał (tu się zgadzam i popieram;).
Kryminał zostaje napisany, a rękopisy trafiają w ręce Żeni, która obiecuje poruszyć znajomości w celu wydania książki. Znalezienie sponsora jednak nie jest takie łatwe, jak by się mogło zdawać i dziewczyny zaczynają napotykać problemy, aż do czasu, kiedy jednak jeden z potencjalnych sponsorów interesuje się książką i oferuje pomoc w jej wydaniu.
Z tym, że jak to w kryminale, w dodatku kryminale o kryminale, zaczyna się dziać tajemniczo i kryminalnie właśnie, czyli pojawia się pierwszy trup. A dalej siłą rozpędu jest jeszcze ciekawiej. A żeby było interesująco śledztwem nie zajmą się organa do tego przeznaczone a owe dwie przyjaciółki, czyli autorka kryminału i jej przyjaciółka. No, z niewielką pomocą pewnego sympatycznego osiłka.
Książki Polakowej zawsze napisane są z poczuciem humoru, który w poprzednim cyklu nasycony był jakby lekkim sarkazmem, tu zaś rozkwita w pełni. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, ale jedna ze scen, nazwijmy ją "ogrodowa" rozbawiła mnie niemal do łez;)

Lubię Polakową, lubię jej sympatię do własnych bohaterów, o czym można się było przekonać, kiedy recenzowałam większość z poprzednich jej książek przeze mnie czytanych. No i zawsze mam w tle trochę "Nowej Rosji" a tu dodatkowo plus, nie w Moskwie, a w Petersburgu, zawsze to jakaś odmiana.

Co mi się średnio podobało, to projekt okładki, ale i tak nie wpływa to u mnie na samą lekturę.
Moja ocena książki to 4.5 / 6.


No i mam nadzieję, że będzie kontynuacja cyklu, bo ja nabrałam znowu apetytu na następne przygody Anfisy i Żeńki.