Najpierw pojawił się płot z dykty otaczający nową budowę. Po paru dniach pojawiła się pierwsza agitka (ta z lewej). Na odzew nie trzeba było długo czekać i oto jak dyskusja się rozwinęła. Czekamy na ciąg dalszy.
„Pawilon Kwiatu Brzoskwini”. Mingmei Yip.

Wydana w Wydawnictwie Świat Książki. Warszawa (2010).
Z angielskiego przełożył Krzysztof Obłucki.
Tytuł oryginalny Peach Blossom Pavilion.
Raz na jakiś czas mam chęć na czytadło i "Pawilon Kwiatu Brzoskwini" dobrze się w ten nurt wpisuje. Nie udaje literatury nie wiedzieć, jak wysokich lotów, jednocześnie ma klimat wschodni, który mi pasuje. Co prawda nie dotyczy problematyki Chin współczesnych, która to mnie interesuje bardzo, ale czyta się tę książkę dobrze i z zainteresowaniem. Być może nieco "papierowe" zdają się być postaci opisane w niej, dość stereotypowo, ale akurat w tej książce to specjalnie nie razi.
Książka zaczyna się w momencie, kiedy to w Stanach Zjednoczonych do leciwej prababki przychodzi wnuczka i jej narzeczony, aby namówić ją na opowieść o przeszłości babki, która będąc w Chinach była ongiś słynną na cały Szanghaj ekskluzywną prostytutką. Nie pełniła tej roli z własnej woli, została bowiem po tragicznej śmierci swego ojca podstępem sprzedana do domu publicznego. Tamże zostaje poddana kształceniu w celu stworzenia z niej jednej z najbardziej obiecujących i popularnych w owym domu publicznym prostytutek.
Opisuje ona swoje nielekkie początki życia tamże, przyjaźnie z niektórymi z "sióstr" jak również nienawiść i wrogość, jaka panowała w domu publicznym. Opisuje też świadomość więzionych tam tak naprawdę "kwiatów" bycia zabawkami w rękach zarówno prowadzących dom publiczny jak i odwiedzających te miejsca mężczyzn.
Losy głównej bohaterki Xiang Xiang zmieniają się jednak, jak w kalejdoskopie. Chęć wyrwania się z dotychczasowego miejsca jak również przemożne pragnienie zemsty potrafią sprawić wiele.
Jak pisałam powyżej książkę tę powinno się raczej traktować w kategorii czytadła, za to uważam, całkiem jak na tę kategorię, przyzwoitego.
Mnie ta książka wciągnęła, co było miłym zaskoczeniem po kilku wcześniejszych podejmowanych próbach lektury innych książek.
Moja ocena, to 4.5 / 6.
