poświątecznie…

…nie rzucę tu tradycyjnym zdaniem, którego można by się spodziewać, a które oznajmiało by nam prawdę oczywistą, że już po świętowaniu.
Mam nadzieję, że Wasze Święta były właśnie takie, jak oczekiwaliście przed, zależnie od tego, jakie kto miał potrzeby.
Nasze minęły bardzo przyjemnie, tak, jak chciałam, spokojnie, ale i z radością i optymizmem.
Mikołaj tradycyjnie mnie rozpieścił albo i po prostu, (taka prawda:) , byłam wyjątkowo grzeczna w tym roku.
Z książek, dostałam ciekawe wydanie wierszy Wisławy Szymborskiej na cd i dvd. Na cd są piosenki z tekstami jej autorstwa i czytane przez nią samą wiersze. Jest też film na dvd, który już widziałam, dokument o poetce, "Czasami życie bywa znośne". Bardzo to ciekawe, jak mi się to spodoba, to znaczy mam na myśli te czytane wiersze, sam film bardzo mi się podobał.
Dostałam też, z czego się ogromnie ucieszyłam, "Jak ryba w wodzie. Wspomnienia" Llosy i "Niespokojnego człowieka" Henninga Mankella.
Jest też coś dla ucha, dwie płyty, Duffy i Florence and The Machine" i coś dla ciała, czyli kolczyki z greckim wzorem meandra, co cieszy taką wielbicielkę Grecji, jak ja, zawieszka i fantastyczna bransoletka z działu biżuterii artystycznej, w której się dosłownie zakochałam parę miesięcy temu, kiedy kusiła mnie z okna galerii niedaleko nas otwartej.
Oczywiście nie obyło się bez uczucia obżarstwa, niestety. Taka uroda Świąt a raczej świętowania. Ale, raz w roku można poszaleć.
Atmosfera była dokładnie taka, jak chciałam i potrzebowałam, jednym słowem nie mogę narzekać.
Nawet tradycyjnie kolędowaliśmy. Nie wiem, czy lubicie kolędować w gronie rodzinnym, wiem, że nie u wszystkich się to praktykuje. U nas tak, z czego się cieszę. Może nie jestem gwiazdą i nie afiszuję się ze śpiewem, ale na dźwięk i słowa kolęd nie mogę się opanować i zaczynam wyśpiewywać. Moją ukochaną kolędą, w czym nie jestem oryginalna, bowiem ostatnio w radiowej Jedynce usłyszałam, że to ulubiona kolęda Polaków, jest "Wśród nocnej ciszy". Zawsze, kiedy słyszę pierwsze jej słowa niosące się w świat, coś ściska mnie za gardło. Nawet wiem, co, wzruszenie.
Druga kolęda, którą bardzo lubię, to "Bóg się rodzi" autorstwa Franciszka Karpińskiego. Bardzo ją lubię. Na trzecim miejscu też nie będę oryginalna, "Cicha noc" a potem "Lulajże Jezuniu".
A Wy? Macie swoje ulubione kolędy? Na pewno…